Lech wymęczył awans do ćwierćfinału Pucharu Polski

Dariusz Żuraw
Dariusz Żuraw Pressfocus

Spotkanie 1/8 finału Pucharu Polski pomiędzy Radomiakiem Radom i Lechem Poznań rozkręcało się powoli. Worek z bramkami został rozwiązany dopiero w dogrywce, ale o awansie musiały zadecydować rzuty karne. W serii jedenastek lepszy był Kolejorz. Podopieczni Dariusza Żurawia byli bezbłędni w serii jedenastek i awansowali do ćwierćfinału.

Mocny start Lecha

Przez pierwszy kwadrans Radomiak wyłącznie się bronił. Gracze z Poznania próbowali zniechęcić rywali już na samym początku rywalizacji. Wysoki pressing podopiecznych Dariusza Żurawia sprawiał spore problemy gospodarzom, szczególnie przy wyprowadzaniu piłki z własnej połowy. Czas mijał, a na tablicy wyników wciąż widniał bezbramkowy remis. Gospodarze po półgodzinnej walce o przetrwanie, wreszcie ruszyli do przodu. W pewnym momencie Poznańska Lokomotywa miała spore problemy w utrzymaniu odpowiedniego toru jazdy. Wyłącznie słaba skuteczność Zielonych w ofensywie uchroniła Lechistów przed stratą gola jeszcze w pierwszej połowie.

Po przerwie trzeszczały kosći

Siarczysty mróz znacznie spowolnił tempo spotkania w drugiej odsłonie. Obie drużyny przez większość czasu walczyły w środku pola. Mecz był wyrównany, ale bramkarze mieli więcej pracy, niż wcześniej. Najciekawiej zrobiło się w końcówce regulaminowego czasu gry. W 71. minucie futbolówka wpadła do bramki Lecha. Po krótkiej chwili okazało się, że gol dla Radomiaka nie może być uznany, ze względu na przewinienie Sokoła. Gospodarze ruszyli z pretensjami do arbitra, jednak on pozostał nie ugięty i nakazał wznowienia gry z szesnastki. Przed ostatnim gwizdkiem bramka Lechistów ponownie zadrżała. Tym razem, podczas stałego fragmentu, piłka po strzale Podlińskiego trafiła w słupek.

Szkolny błąd otworzył wynik

W pierwszej części dogrywki na boisku wiało nudą. Byliśmy świadkami statycznej gry, aż w końcu na trzy minuty przed wymuszoną przerwą na zmianę stron, arbiter odgwizdał zagranie ręką Kwekweskiriego w polu karnym Lecha. Nakłanianie sędziego na zmianę decyzji było już niemożliwe. Przed szansą na strzelenie gola stanął Mateusz Radecki. 27-latek bez problemu zamienił jedenastkę na gola i goście znaleźli się w poważnych tarapatach. Żuraw postawił wszystko na jedną kartę i nakazał swoim piłkarzom agresywnych odbiorów wysoko na połowie przeciwnika. Nieustanny pressing w końcu przyniósł oczekiwany efekt, kiedy na pięć minut przed końcem doszło do spornej sytuacji przed bramką Radomiaka. Skóraś padł na murawę po kontakcie z jednym z obrońców. Początkowo gra toczyła się dalej, aż w pewnym momencie do akcji wkroczył VAR. Sędziowie asystenci dopatrzyli się przewinienia Podlińskiego, przez co futbolówka ponownie znalazła się na jedenastym metrze. Tymoteusz Puchacz pewnym strzałem w środek bramki doprowadził do remisu, więc o wszystkim musiały zadecydować rzuty karne.

W serii jedenastek lepsi byli

Początkowo obie ekipy rzuty karne wykonywały bezbłędnie. Konkurs jedenastek rozpoczął Lech. Radomiak dzielnie utrzymywał tempo, jednak podczas czwartej próby Cichocki trafił w Bednarka. W konsekwencji Kolejorz, który już żegnał się z Pucharem Polski, ostatecznie awansował do ćwierćfinału.

Komentarze