Wisła Kraków - Wisła Płock
Wisła Kraków - Wisła Płock fot. Grzegorz Wajda

Wygrana Białej Gwiazdy, spadek ŁKS-u

Wisła Kraków zrobiła ważny krok w kierunku utrzymania, wygrywając przed własną publicznością 1:0 z Wisłą Płock. Szanse na pozostanie w lidze stracił natomiast ŁKS Łódź, który u siebie przegrał 1:3 z Górnikiem Zabrze.

Czytaj dalej…

Biała Gwiazda łapie oddech

Od pierwszego gwizdka sędziego inicjatywa należała do podopiecznych Artura Skowronka, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce i starali się prowadzić grę na połowie przeciwnika. Nie potrafili jednak wypracować sobie dogodnej sytuacji do zdobycia bramki.

Groźniej zrobiło się dopiero w 17. minucie meczu. Po dośrodkowaniu z prawej strony, do futbolówki doszedł Turgeman, ale jego uderzenie ręką zablokował Marcjanik. Arbiter po konsultacji z wozem VAR i obejrzeniu powtórki podyktował rzut karny dla Białej Gwiazdy. Jedenastkę pewnym strzałem wykorzystał Jakub Błaszczykowski.

Kilka minut później gospodarze mogli prowadzić 2:0, ale piłka po strzale Janickiego głową przeszłą minimalnie obok słupka. Zespół Wisły Kraków starał się kontrolować wydarzenia na boisku. Nafciarze bramce rywali zagrozili tylko raz, gdy w polu karnym z piłką znalazł się Angielski, ale nie trafił w światło bramki.

W 38. minucie gospodarze dali rywalom z Płocka kolejne ostrzeżenie. Po kolejnym dośrodkowaniu z prawej strony boiska, do piłki ponownie dopadł Turgeman, ale tym razem nieczysto trafił w futbolówkę i piłka przeszła obok bramki. Ostatecznie przed przerwą wynik nie uległ już zmianie.

W drugiej połowie obraz gry zbytnio nie uległ zmianie. Gospodarze kontrolowali grę, choć goście również zaczęli dochodzić do strzałów. Aktywny pod tym względem był przede wszystkim Hubert Adamczyk, ale nie sprawiał większych problemów Mateuszowi Lisowi.

Podopieczni Artura Skowronka również szukali okazji do zdobycia drugiego gola i zamknięcia tego spotkania, ale mieli problemy z przebiciem się w polu karne rywali. Tymczasem w 78. minucie bardzo gorąco zrobiło się pod bramką gospodarzy, ale dobrą sytuację do doprowadzenia do wyrównania zmarnował Merebaszwili. Ostatecznie skromny wynik 1:0 utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego.

Zwycięstwo Górnika, spadek ŁKS-u

W roli faworyta do wtorkowego spotkania w Łodzi przystępował Górnik, ale to gospodarze w pierwszych minutach prowadzili grę. Brakowało jednak klarownych sytuacji. ŁKS starał się kreować akcje ofensywne, ale bez większego efektu. Zabrzanie również nie kwapili się w pierwszej połowie do ataków.

Gdy wydawało się, że na przerwę obie drużyny zejdą przy bezbramkowym remisie, w 44. minucie na prowadzenie wyszedł Górnik. Po zagraniu Janży z lewej strona pola karnego, piłka trafiła do zupełnie niepilnowanego Vasilantonopoulosa, który płaskim strzałem pokonał Malarza.

W 58. minucie prowadzący to spotkanie sędzia podyktował rzut karny dla Górnika za faul Malarza. Jedenastkę wykorzystał Angulo. Trzy minuty później było już 3:0. Tym razem płaskie dośrodkowanie Jimeneza na gola zamienił Giakoumakis.

W końcówce spotkania ŁKS-owi udało się zdobyć honorowego gola. Piłka do bramki strzeżonej przez Chudego trafiła po strzale głową Jan Sobocińskiego i nieudanej interwencji jednego z obrońców Górnika.

Komentarze