Woźniak dla Goal.pl: Wiosną jedziemy po awans!

Arkadiusz Woźniak
Arkadiusz Woźniak fot. ASInfo

Zagłębie Lubin po spadku z Ekstraklasy ma w tym sezonie jeden jasny cel – powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej. Po 19. kolejkach I ligi “Miedziowi” są na trzecim miejscu w tabeli, jednak uzbierali tyle samo punktów co druga Wisła Płock. Z najjaśniejszym punktem Zagłębia jesienią, Arkadiuszem Woźniakiem, rozmawiał nasz korespondent.

Czytaj dalej…

Jak podsumowałbyś rundę jesienną w waszym wykonaniu?

Arkadiusz Woźniak (Zagłębie Lubin): – Póki co zajmujemy trzecie miejsce, które nie premiuje nas awansem. W okresie przygotowawczym czeka nas dużo roboty. Wiosną jedziemy jednak po awans!

Miejsce trzecie nie jest premiowane awansem, jednak wbrew pozorom może być ono dla was dobre, zmusi zimą do ciężkiej pracy, a w przypadku dużej przewagi nad rywalami mogłaby się w wasze szeregi wkraść nadmierna pewność siebie…

– Myślę, że tak. Lepiej gonić, niż uciekać. Mój scenariusz na wiosnę jest taki, że najpierw podgonimy, a później będziemy uciekać.

Jesteś w Zagłębiu od kilku sezonów, oczywiście z przerwą na Górnik Łęczna. Aktualne zmiany są największymi jakie miały miejsce w ostatnich latach?

– Szatnia zmieniła się o wiele. Jest bardzo dużo młodzieży, ale takie są czasy. Młodzi z butami coraz częściej pakują się do pierwszego składu. Rywalizacja jest bardzo ważna, bo wtedy każdy podwyższa swoje umiejętności. Trzeba jednak pamiętać, że samymi młodymi grać się nie da. Potrzebujemy też doświadczonych zawodników, którzy podpowiedzą czasem tym młodym. Oni czasem nie wiedzą co i jak.

Ty należysz jeszcze do tych młodych czy już do tych doświadczonych?

– Nie jestem już młody, to mogę powiedzieć od razu. Ale jeszcze nie jestem doświadczony. Mogę zawsze podpowiedzieć słowo, bo trochę już w tej szatni jestem. Zawsze służę pomocą, radą, a czasami “zrypką” (śmiech).

Zmiana polityki klubu i inwestycja w miejscowych chłopaków to dla ciebie, jako lubinianina, zmiana na plus?

– To fajna zmiana. Sam wiem, jak wchodziłem do zespołu, wiem jak oni się czują. To nie jest łatwe. Oni muszą nam pomóc w awansie, wziąć to na swoje barki. Potrzeba im trochę doświadczenia, trochę nauki. Trzeba ich trochę też pilnować.

Piech nie dla Zagłębia, Leciejewski może zastąpić Forenca >>

Przez kibiców zostałeś uznany najlepszym zawodnikiem Zagłębia w rundzie jesiennej. Satysfakcja czy motywacja do dalszej pracy?

– Oddałbym to za awans. Wszystkie indywidualne statystyki oddałbym za awans po rundzie, żebyśmy zapewnili sobie go spokojnie, na kilka kolejek przed końcem rozgrywek.

Byłeś w tym sezonie rzucany po różnych pozycjach – zaczynałeś jako prawy obrońca, później grałeś na skrzydłach czy w ataku. Gdzie możemy spodziewać się ciebie wiosną?

– Już ostatnio mówiłem w telewizji, że wszystkie pozycje ofensywne są dla mnie dobre. Nie ma różnicy gdzie będę grał, ważne, bym bliżej był bramki przeciwnika niż swojej.

A co z tą prawą obroną?

– Myślę, że nie będziemy tego powtarzać i nie będzie ze mnie Łukasz Piszczek. Bardziej Cristiano, jak żartuje sobie trener Stokowiec. Jak najdalej od swojej bramki!

Kto będzie waszym największym rywalem wiosną?

– My sami. Myślę, że jeśli będziemy grać to co potrafimy, to na co nas stać, to nikt nam nie przeszkodzi w awansie.

Rok temu byłeś wypożyczony do Górnika Łęczna i awansowałeś z nim do Ekstraklasy. Liczysz na drugi z rzędu awans?

– Tak, zdecydowanie. Sezon po sezonie. Muszę w końcu wrócić do Ekstraklasy. Półtora sezonu w I lidze to dla mnie max, myślę, że teraz już na stałe wrócę z Zagłębiem do Ekstraklasy.

Rozmawiał Przemysław Mamczak

Komentarze