Wisła Kraków - Zagłębie Lubin
Wisła Kraków - Zagłębie Lubin fot. Grzegorz Wajda

Wyrównana batalia w Krakowie, zadecydował gol w końcówce

W ostatnim sobotnim meczu PKO BP Ekstraklasy o ligowe zwycięstwo w Krakowie rywalizowała Wisła z Zagłębiem. Pierwsza połowa nie była dobrym widowiskiem, ale po przerwie mieliśmy już więcej emocji. Gospodarze prowadzili 1:0, ale Miedziowi nie odpuszczali i ostatecznie wygrali 2:1, decydującego gola strzelając w 85. minucie. Tym samym Miedziowi przerwali serię czterech meczów bez zwycięstwa.

Czytaj dalej…

Sobota z rozgrywkami ekstraklasy kończyła się w Krakowie przy ulicy Reymonta 22, gdzie Wisła podejmowała Zagłębie. Spotkanie to można było śmiało określić meczem na przełamanie, ponieważ oba zespoły w ostatnich trzech meczach zdobyły łącznie ledwie trzy punkty. Bukmacherzy w roli faworyta widzieli Białą Gwiazdę, ale piłka nożna już nie raz nas zaskakiwała.

Do przerwy bez goli

W pierwszych kilku minutach nie wydarzyło się nic szczególnego. Żadna z drużyn nie chciała się otworzyć i narazić na szybką stratę gola. Zawodnicy czekali na ruch przeciwnika, a ten wykonała Wisła. Biała Gwiazda wraz z upływem czasu przejęła inicjatywę, a jej przewaga rosła. Gospodarze utrzymywali się częściej i dłużej przy piłce. W szesnastej minucie mieli dobrą okazję na objęcie prowadzenia, gdy Yaw Yeboah dośrodkował z rzutu rożnego na pole karne. Tam źle zachował się Lorenco Simic, który pozwolił Michalowi Frydrychowi na udanie groźnego strzału głową. Czech pomylił się jednak minimalnie.

Zagłębie przez dłuższy czas było mocno cofnięte i zachowywało się biernie w obronie. Lubinianom brakowało także agresji w odbiorze piłki. Między innymi dlatego bardzo rzadko pojawiali się na połowie rywali.

Dopiero w późniejszych fragmentach meczu podopieczni Martina Seveli zaczęli grać nieco odważniej. Zdołali nawet oddać na bramkę Wiślaków trzy strzały, ale żaden z nich nie był celny. Tak samo w przypadku gospodarzy. Oba zespoły nie pokazały w pierwszej połowie pełnego potencjału, na czym ucierpiało widowisko.

Wyrównana batalia o zwycięstwo

Druga połowa rozpoczęła się dla Wiślaków bardzo dobrze, ponieważ od 55. minuty prowadzili 1:0. Wtedy z indywidualną akcją ruszył Felicio Brown Forbes, który z łatwością doszedł do sytuacji strzeleckiej, mijając prostym zwodem Łukasza Porębę i uderzając precyzyjnie w prawy róg bramki. Trzy minut później mogło być już 2:0, ale Dominik Hładun świetnie interweniował i zatrzymał lecący w prawy górny róg strzał Dawida Szota.

Miedziowi nie zamierzali odpuścić i próbowali strzelić wyrównującego gola, co udało się w 68. minucie. Z rzutu rożnego na pole karne dośrodkował Jakub Żubrowski, a tam najwyżej wyskoczył Simic, który uderzeniem głową pokonał Mateusza Lisa.

Od tego momentu lepiej wyglądało Zagłębie, które nie chciało zadowolić się jednym punktem. To się opłaciło, ponieważ w 85. minucie z akcją ruszył Sasa Zivec, który odegrał do wbiegającego w pole karne Kacpra Chodyny. Prawy obrońca gości zachował się, jak rasowy napastnik i umieścił piłkę w siatce. Tym samym Miedziowi przerwali serię czterech meczów bez zwycięstwa.

Kolejnym spotkaniem dla Wiślaków będą derby Krakowa z Cracovią przy ulicy Józefa Kałuży. Z kolei Zagłębie zmierzą się w Gliwicach z Piastem.

Komentarze