Wisła Kraków - Piast Gliwice
Wisła Kraków - Piast Gliwice Grzegorz Wajda

Wielka kontrowersja w Krakowie. Siedem goli na Reymonta

Wisła Kraków po 20 minutach prowadziła z Piastem Gliwice 3:0, ale po ostatnim gwizdku sędziego nie zapisała na swoje konto ani jednego punktu. Podopieczni Waldemara Fornalika w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach odrobili straty i przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Szybkie ciosy Wisły

Wisła od pierwszej minuty zdominowała swojego rywala, a swoją ofensywne nastawienia bardzo szybko przekuła w zdobycz bramkową. Pierwsze ostrzeżenie gościom z Gliwic już w trzeciej minucie wysłał Jean Carlos, po którego strzale piłka trafiła w poprzeczkę. Kilkadziesiąt sekund później piłka wylądowała już w bramce Piasta. Po bardzo dobrym dośrodkowaniu Macieja Sadloka z lewej strony boiska, bramkarza gości uderzeniem głową pokonał Łukasz Burliga.

Wiślacy po objęciu prowadzenia wcale nie zamierzali się cofać na własną połowę. Wręcz przeciwnie szukali okazji do podwyższenia prowadzenia. W dziesiątej minucie szczęścia próbował Felicio Brown Forbes, ale uderzył nieznacznie niecelnie. Dwie minuty później było już jednak 2:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Sadlok, który trafił do siatki z sześciu metrów po zagraniu Burligi.

W 20. minucie podopieczni Petera Hyballi prowadzili już 3:0. Po dośrodkowaniu w pole karne błąd popełnił Martin Konczkowski, po którego zagraniu piłka spadła pod nogi Brown Forbesa. Ten mocnym strzałem z kilku metrów nie dał szans Frantiskowi Plachowi. Dziesięć minut później prowadzący to spotkanie sędzia Krzysztof Jakubik wskazał na jedenasty metr dopatrując się faulu Tomasa Huka na Brown Forbesie. Ostatecznie do egzekwowania rzutu karnego nie doszło, bowiem arbiter po obejrzeniu powtórki zmienił swoją decyzję.

Piast odzyskał nadzieję

W 37. minucie niespodziewanie padła bramka dla Piasta. Po indywidualnej akcji Michała Buchalika pokonał uderzeniem z prawej strony Jakub Świerczok. Kilka chwil później było już natomiast 3:2. Kontaktowego gola dla gości uderzeniem z dystansu zdobył Dominik Steczyk. Złą interwencję w tej sytuacji zaliczył jednak bramkarz Białej Gwiazdy. Przed przerwą wynik nie uległ już zmianie.

Dziewięć minut po przerwie po raz drugi w tym meczu o dużym pechu mógł mówić Jean Carlos, któremu ponownie niewiele zabrakło do wpisania się na listę strzelców. Piłka po jego strzale ponownie trafiła w poprzeczkę. W kolejnych minutach oglądaliśmy wyrównane spotkanie, w którym obie drużyny szukały swoich okazji strzeleckich. Dłużej przy piłce utrzymywali się gospodarze, ale nie miało to już takiego przełożenia na liczbę podbramkowych sytuacji, jak to miało miejsce w pierwszej połowie.

Niezrozumiała decyzja arbitra

W 79. minucie niewiele brakowało a do wyrównania doprowadziłby Kristopher Vida. Zawodnik Piasta zdecydował się na uderzenie zza pola karnego i trafił w poprzeczkę. Pięć minut później arbiter po raz drugi w tym meczu wskazał na wapno. Tym razem za starcie Piotra Starzyńskiego z Jakubem Świerczokiem. Powtórki wyraźnie pokazały, że o faulu w tej sytuacji nie mogło być mowy, a mimo to Krzysztof Jakubik podyktował rzut karny dla Piasta. Po kilku chwilach piłkę w bramce umieścił Świerczok.

W doliczonym czasie gry goście z Gliwic przechylili szalę zwycięstwa na swoją stroną. Po dograniu Michała Żyry do piłki przed bramką dopadł Vida i zapewnił swojej drużynie trzy punkty.

Komentarze