Warta – Wisła: krakowianie uciekli spod topora

Michal Frydrych
Michal Frydrych Pressfocus

Mecz Warta Poznań-Wisła Kraków warto było oglądać do końca. Goście w ostatniej chwili uratowali bowiem remis 1:1. Drużyna Dawida Szulczeka wciąż jest w strefie spadkowej.

Defensywa>ofensywa

Od początku meczu w Grodzisku Wielkopolskim inicjatywę zamierzała przejąć Wisła, która zrealizowała ten cel. Krakowianie zdominowali statystykę posiadania piłki. Mimo tego nie było im łatwo wejść w szesnastkę Warty. Poznaniacy byli zaangażowani w grę i często starali się atakować gości wysokim pressingiem. Po pierwszej połowie pochwały należały się właśnie graczom defensywnym. Słowa te odnoszą się do obu drużyn. Między innymi z tego powodu do przerwy nie zobaczyliśmy żadnego gola.

Świetny finisz Wisły

Druga odsłona poniedziałkowego meczu mogła podobać się dużo bardziej, niż pierwsza. Przede wszystkim w 66. Minucie zobaczyliśmy premierowe trafienie. Gola nie byłoby gdyby nie imponująca asysta Roberta Ivanova. Defensor Warty wykonał podanie między rywali, które trafiło do Adama Zrelaka. Słowak pokonał bramkarza uderzeniem z bliskiej odległości.

Wisła miała swoje szanse bramkowe na doprowadzenie do remisu. Długo nie potrafiła jednak umieścić piłki w siatce. Wydawało się, że przegra z Wartą, ale do tego nie zamierzał dopuścić Michal Frydrych. Czech strzelił gola na 1:1 po uderzeniu futbolówki głową.

Komentarze