Warta postawiła się Legii. Warszawianie coraz bliżej obrony tytułu.

Legia Warszawa - Warta Poznań
Legia Warszawa - Warta Poznań Pressfocus

Pięć goli zobaczyliśmy w meczu między Legią, a Wartą. Warszawianie prowadzili różnicą dwóch goli, ale końcówka spotkania była dla nich nerwowa. Finalnie podopieczni Czesława Michniewicza wygrali 3:2 i nad drugą w tabeli Pogonią Szczecin mają siedem punktów przewagi. Poznaniacy pozostali na dziesiątej lokacie.

Sobotnie zmagania w 21. kolejce PKO BP Ekstraklasy kończyły się w Warszawie, gdzie Legia mierzyła się z Wartą. Gospodarze w przypadku zwycięstwa odzyskaliby siedem punków przewagi nad Pogonią Szczecin. Zadanie to nie należało jednak do łatwych, ponieważ poznaniacy imponowali ostatnio formą.

Wymarzony początek

Legia od samego początku przejęła inicjatywę i była zdecydowanie lepszą drużyną. Większość czasu spędzała na połowie przeciwnika i w trzeciej minucie objęła prowadzenie. Po rzucie rożnym piłkę otrzymał Bartosz Kapustka, który podał do niepilnowanego Filipa Mladenovica. Serb wykorzystał tę sytuację i spróbował pokonać Adriana Lisa. Piłka odbiła się rykoszetem od jednego z zawodników Warty i trafiła do siatki. Dla lewego wahadłowego warszawskiego zespołu była to piąta bramka w lidze.

Poznaniacy w celu odrobienia straty powinni zagrać odważniej i ofensywniej. Tak się nie stało, ponieważ zespół Czesława Michniewicza skutecznie neutralizował ataki oponenta. Legia miała pełną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Dominowała zdecydowanie w posiadaniu piłki i oddawała coraz więcej strzałów.

W 19. minucie Bartosz Slisz wykonywał rzut wolny z dość odległego miejsca od pola karnego. 21-latek nie przestraszył się jednak i oddał mocne oraz dobrze wymierzone uderzenie, który wypiąstkował bramkarz.

Co autor miał na myśli?

Warta została zepchnięta do defensywy i była niewidoczna. W 27. minucie miała jednak swój moment i wykorzystała go perfekcyjnie. Maciej Żurawski podał do Rafała Grzesika, który wykonał centrostrzał. Piłka odbiła się od wewnętrznej części słupka i minęła próbującego interweniować Artura Boruca. Doświadczony goalkeeper miał futbolówkę na rękawicy, ale nie uchronił swojej drużyny przed stratą gola.

Trzy minuty cieszyli się z remisu podopieczni Piotra Tworka. Legia momentalnie ruszyła bowiem do ataku i na tablicy wskazującej wynik widniał rezultat 2:1. Mladenovic dośrodkował w szesnastkę, gdzie czekał już Paweł Wszołek. 28-latek przymierzył w prawy róg bramki i mógł cieszyć się z trzeciego gola w rozgrywkach Ekstraklasy.

Goście jeszcze przed przerwą mogli ponownie doprowadzić do remisu. W 40 minucie zastosowali wysoki pressing, przechwycili piłkę i oddali celny strzał, którego autorem był Mateusz Czyżycki. Boruc zachował czujność i pewnie złapał futbolówkę. Trzy minuty później Mateusz Kuzimski uderzył z rzutu wolnego, ale wprost w rękawice bramkarza. Do szatni w lepszych nastrojach schodzili Legioniści.

Podanie klasy światowej

Początek drugiej połowy rozczarował. Tempo nie było już tak intensywne, jak przed przerwą, co starała się wykorzystać Warta. Legia wyczekała jednak na odpowiedni moment i po godzinie gry prowadziła 3:1. Kapustka zagrał fenomenalnie w kierunku Wszołka, który odegrał do Luquinhasa. Brazylijczyk oddał strzał, ale Lis zdołał obronić. Przy dobitce Mladenovicia bramkarz był już jednak bezradny.

Ekipa dowodzona przez Piotra Tworka nie zamierzała złożyć broni i starała się tworzyć okazje strzeleckie. W 79. minucie strzeliła na 2:3, po tym, jak Mateusz Kupczak skutecznie wykonał rzut karny. Poznaniacy robili, co mogli w walce o punkt. Misja ta zakończyła się jednak niepowodzeniem i ze zwycięstwa 3:2 cieszyli się gospodarze.

W następnej serii spotkań Legia zagra w Lubinie z Zagłębiem. Z kolei Warta zmierzy się w Grodzisku Wielkopolskim z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Komentarze