Wiktor Żytek
Wiktor Żytek fot. Playarena

Trzecioligowiec blokuje występy w reprezentacji Polski

Piłkarska reprezentacja Polski – dla wielu z Polaków zespół najważniejszy. Jedyny w swoim rodzaju. Tylko dla niego, ponad podziałami, potrafią połączyć swoje kibicowskie siły aby wspierać biało-czerwonych. W taki dokładnie sposób myśli zapewne wielu kibiców. Okazuje się jednak, że inne zdanie miewają czasami prezesi piłkarskich klubów.

Czytaj dalej…

Jest oto w naszym kraju klub, który ponad reprezentacyjne występy swego zawodnika ceni jego przydatność dla barw… klubowych właśnie. Mowa o Lechii Tomaszów Mazowiecki, drużynie która choć piłkarskim potentatem nigdy nie była, to jednak akurat podczas bieżących rozgrywek ambitnie walczy o konkretny cel – awans do drugiej ligi. Skąd w takim przypadku reprezentant kraju w zespole trenera Rogulskiego? Już wyjaśniamy.

Otóż funkcjonuje w Polsce narodowa kadra, która z powodzeniem broni biało-czerwonych barw w w piłce nożnej sześcioosobowej – dynamicznie rozwijającej się dyscyplinie piłkarskiej. W tym miejscu wystarczy nadmienić, że od paru już lat Polacy należą do European Minifootball Federation (EMF), dzięki czemu regularnie występują na imprezach rangi Mistrzostw Europy.

Reprezentacja Polski 6-tek zorganizowana jest w pełni profesjonalnie. Rolę szkoleniowca pełni były trener narodowej drużyny w futsalu i legenda tej dyscypliny sportu w Polsce, Klaudiusz Hirsch, a całość wspiera firma Nike.

Od 2013 roku, właśnie w tej drużynie regularnie występował niejaki Wiktor Żytek. Były gracz ŁKS-u, swego czasu sprawdzany w Widzewie, od blisko dwóch lat zawodnik Lechii Tomaszów Mazowiecki. Co ciekawe, już w 2013 roku dziewiętnastoletni wówczas piłkarz miał spory problem z wyjazdem, wraz z kadrą, na europejski czempionat w Grecji. Żytka nie chciał wtedy zwolnić ŁKS, ostatecznie zawodnik pojechał bez zgody klubu, co skończyło się odsunięciem gracza od składu i jego rozstaniem z drużyną.

We wrześniu tego roku mieliśmy w przypadku tego samego piłkarza niejako powtórkę z rozrywki. Zawodnik otrzymał powołanie od Klaudiusza Hirscha, na turniej jednak nie pojechał, choć miał na nim być jedną z kluczowych postaci polskiej drużyny. Tak jak to miało miejsce podczas ubiegłorocznego miniEuro w Czarnogórze. Sam zainteresowany nie chce już w tym momencie komentować całej sytuacji, choć da się mimo wszystko wyczuć w jego słowach taki zwyczajny żal z powodu nieobecności na turnieju.

Na wyjazd Żytka do Vrsaru nie zezwoliły tym razem władze klubu z Tomaszowa. Stało się to pomimo starań czynionych, zarówno ze strony Federacji „Playarena”, pod egidą której funkcjonuje minifutbolowa reprezentacja, jak i sztabu szkoleniowego drużyny narodowej. Klub się zaparł i tyle, argumentując swoją decyzję kluczową rolą jaką 21-latek pełni w zespole zielono-czerwonych.

Konkretnie argumentując w taki oto sposób: – Z przykrością informujemy, że Wiktor Żytek nie będzie mógł wziąć udziału w w.w. Mistrzostwach. W czasie trwania turnieju odbywającego się w Chorwacji, nasz klub rozgrywa trzy mecze ligowe, gdzie gracz ten jest podstawowym zawodnikiem. W związku z powyższym Zarząd KP RKS Lechia 1923 nie wyraża zgody na uczestnictwo naszego zawodnika w Mistrzostwach Europy 2015 – czytamy w oficjalnym piśmie z mazowieckiego klubu.

Tyle Lechia, gdy jednak przyjrzymy się nieco bliżej występom Wiktora w Tomaszowie, mając na uwadze jego potencjalną grę w kadrze, zauważymy iż w trakcie gdy reprezentacja walczyła o półfinał miniEuro w Chorwacji, on sam zaliczył dokładnie… 108 minut w barwach RKS-u.

Czy te 108 minut przyniesie zawodnikowi i klubowi więcej korzyści, niż występ w ME piłkarskich szóstek? Wydaje się to mocno wątpliwe. Selekcjoner Klaudiusz Hirsch to były trener polskiej kadry futsalu i jeden z najlepszych zawodników w historii tej dyscypliny w Polsce. Kontakt z fachowcem tej klasy niewątpliwie zaprocentowałby pod kątem piłkarskiego rozwoju Żytka – gra na małej powierzchni zmusza zawodnika do bardzo precyzyjnej gry, szybkiego oddawania piłki, kształci również umiejętność szybkiego podejmowania decyzji. Wszystkie te umiejętności przydają się potem na „dużym” boisku. Na dodatek, występ na imprezie tej rangi oswoiłby piłkarza z grą pod dużą presją, co – jeśli Lechii uda się zrealizować plany awansu do wyższej ligi – na pewno mogłoby zaprocentować.

Na dodatek, wyjazd wychowanka łódzkiej Szkoły Mistrzostwa Sportowego na miniEuro mógł także pozytywnie wpłynąć na trzecioligowy klub Żytka. Zarówno pod względem wizerunkowym („mamy u siebie kadrowicza”), jak i być może finansowym. Bądź, co bądź wartość piłkarza – ćwierćfinalisty Mistrzostw Europy – nawet w pokrewnej „dużemu” futbolowi dyscyplinie sportu, może wzrosnąć. Wszystkie występy Polaków były w końcu transmitowane na żywo w TVP Sport – na oglądniecie zawodnika w barwach Lechii trzeba pofatygować się do Tomaszowa Mazowieckiego.

Oczywiście zdajemy sobie sprawę z faktu, że – jak możemy przeczytać w jednym z maili RKS-u: “Wiktor Żytek jest związany z Klubem Piłkarskim Lechia 1923 Tomaszów Mazowiecki kontraktem, w którym ujęte zostały zapisy w sprawie jakichkolwiek rozgrywek”. Zapisy zapewne niezapewniające zawodnikowi gwarancji klubowych zwolnień na turniej, o którym mowa. Mimo wszystko jednak wydaje się nam, że sztywne trzymanie się punktów kontraktu zadziałały tutaj na niekorzyść zarówno zawodnika, reprezentacji jak i samego klubu.

Miłosz Karski

Komentarze