Trudne warunki we Wrocławiu nie przeszkodziły piłkarzom

Piłkarze Śląska Wrocław
Piłkarze Śląska Wrocław Pressfocus

Pomimo fatalnych warunków pogodowych, we Wrocławiu byliśmy świadkami ciekawego widowiska. Tempo spotkania w pierwszej połowie było intensywne. Obie strony trafiły do siatki, jednak po przerwie brakowało precyzji i mecz 17. kolejki PKO Ekstraklasy pomiędzy Śląskiem i Wisłą zakończył się remisem 1:1 (1:1).

Śnieg pomógł w strzelaniu goli

Podczas pierwszej połowy zawodnicy musieli zmagać się z trudnymi warunkami. Z nieba sypał śnieg, a murawa przypomniała lodowisko. Na początku obie drużyny grały zachowawczo. Kiedy na zegarze minął kwadrans spotkanie nabrało tempa. Chwilę później wynik rywalizacji otworzył Mathieu Scalet. Francuski napastnik skorzystał na zamieszaniu w polu karnym Wisły. 23-latek przy premierowym trafieniu miał trochę szczęścia. Yeboah podczas próby odbioru, nagle upadł na murawę i piłka znalazła się pod nogami snajpera Śląska, który z dwóch metrów wpakował ją tuż obok prawego słupka.

Stracony gol podziałał motywująco na Wiślaków. Goście ruszyli do ataku. Co więcej, z każdą kolejną minutą byli coraz aktywniejsi pod bramką gospodarzy. W pewnym momencie i do Krakowian uśmiechnął się los, gdy Yeboah postanowił zaskoczyć Puntockiego strzałem z dystansu. Decyzja Ghańczyka na uderzenie zza pola karnego była słuszna. Podczas lotu futbolówka trafiła w jednego z obrońców, czym zmyliła golkipera i wpadła do bramki.

Wisła chciała bardziej

Po przerwie byliśmy już świadkami jednostronnej gry. Ekipa z Wrocławia straciła na jakości. Wiele wyprowadzanych ataków było pozbawionych odpowiedniej dynamiki. Na dodatek, po godzinie walki z boiska wyleciał Marcel Zylla. Młodzieżowiec najpierw otrzymał żółtą kartkę za zagranie ręką, a chwilę później sfaulował rywala z nadmierną ostrością. Sędzia nie miał wyjścia i wskazał 21-latkowi drogę do szatni. Osłabiony Śląsk za wszelką cenę chciał urwać chociaż punkt. Tymczasem zawodnicy Białej Gwiazdy mieli swoje okazje. Jeszcze przed czerwoną kartką, doskonałą szansę na strzelenie gola miał Brown Forbes, jednak nie potrafił pokonać Puntockiego, który wyczuł jego intencję. Do ostatnich sekund Wisła miała wszystko pod kontrolą i zakończyła rywalizację we Wrocławiu z 19 strzałami na koncie.

Komentarze