Trudna przeprawa Śląska w Białymstoku. Udany debiut Magiery

Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław
Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław Pressfocus

Śląsk z Jackiem Magierą za sterami udał się do Białegostoku z nadzieją na przerwanie serii trzech meczów bez zwycięstwa. Misja została wykonana, ponieważ nie bez problemów pokonali 1:0 Jagiellonię, która miała swoje okazje strzeleckie. Goście do trzeciego Rakowa Częstochowa tracą tylko cztery punkty.

Trzy mecze bez zwycięstwa przelały czarę goryczy w Śląsku, który do wyjazdowego starcia z Jagiellonią przystępował z nowym szkoleniowcem – Jackiem Magierą. Faworytem byli Białostoczanie, ale Wrocławianie nie zamierzali odpuszczać.

Wzorcowy kontratak

Pierwsza połowa spotkania w Białymstoku mogła się podobać. Lepiej rozpoczęli goście, którzy byli aktywni w ofensywie i mieli kilka okazji na pokonanie Xaviera Dziekońskiego. Waldemarowi Sobocie, czy Mateuszowi Praszelikowi zabrakło jednak precyzji.

Jagiellonia wymieniała więcej podań, starała się utrzymać dłużej przy piłce, co mogło dać rezultat w postaci gola na 1:0. Jesus Imaz i Jakov Puljic przymierzyli jednak niewystarczająco dobrze.

Wydawało się, że do szatni obie drużyny zejdą przy bezbramkowym remisie. Tymczasem tuż przed końcem pierwszej części meczu, Śląsk przeprowadził wzorcowo wyprowadzony kontratak. W jego końcowej fazie Praszelik podał do wbiegającego w pole karne Erika Exposito. Hiszpan zachował zimną krew i uderzył świetnie w lewy róg bramki.

Zmiany ożywiły grę Jagiellonii

W drugiej połowie czekaliśmy ponad kwadrans aż na boisku będzie się czym emocjonować. Pozytywnie na grę gospodarzy wpłynęły zmiany, których dokonał Rafał Grzyb. Szkoleniowiec Białostoczan wprowadził z ławki rezerwowych Konrada Wrzesińskiego oraz Martina Pospisila. Obaj wnieśli do zespołu brakującą dynamikę, ponadto pobudzili do gry pozostałych piłkarzy. Jagiellonia wyglądała lepiej i powinna doprowadzić minimum do remisu. Michal Szromnik zatrzymał jednak uderzenia w wykonaniu Tarasa Romanchuka i Bartlomieja Wdowika.

Gospodarze robili co mogli, aby odwrócić losy tej potyczki. Sama utrudniła sobie jednak zadanie. W 80. minucie sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał Maciejowi Makuszewskiemu drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Jagiellonia próbowała ale ostatecznie potrafiła strzelić gola. Wobec tego ze zwycięstwa 1:0 cieszył się Śląsk.

Komentarze