Dwugłos trenerski po pogromie w Częstochowie. “Drużyna przeszła po raz kolejny do historii”

Marek Papszun
Marek Papszun fot. PressFocus

Sobotnie starcie Rakowa Częstochowa z Wisłą Płock zapowiadało się bardzo ciekawie. Wicemistrzowie Polski nie pozostawili jednak złudzeń i rozgromili Nafciarzy aż 7-1. Marek Papszun był dumny z występu swoich podopiecznych, natomiast Pavol Stano nie zdecydował się na przekazanie wylewnego komentarza.

  • Raków Częstochowa rozgromił Nafciarzy przed własną publicznością
  • To dla zawodników Marka Papszuna kolejny krok w stronę mistrzostwa Polski
  • Pavol Stano przyznał, że na przebieg całego meczu wpływ miał fatalny początek

Święto w Częstochowie

Raków pewnym krokiem zmierza po mistrzostwo Polski. Kolejny przykład jego siły mieliśmy okazję zobaczyć w trakcie sobotniego meczu w Częstochowie. Gospodarze nie pozostawili złudzeń i rozgromili Wisłę Płock aż 7-1. W pierwszej połowie cztery bramki zdobył Vladislavs Gutkovskis. Raków utrzymał tym samym siedmiopunktową przewagę nad Legią Warszawa i wyjątkowym akcentem pożegnał się ze swoją publicznością.

Był to ostatni mecz i chcieliśmy się godnie zaprezentować, pożegnać z naszą publicznością. Świetny kolejny rok za nami. Chcieliśmy, żeby kibice tą przerwę spędzili w dobrych nastrojach i czekali na nas w kolejnej rundzie i żeby ta atmosfera była tutaj zapamiętana. I tak było. Świetna atmosfera, świetny doping, świetny mecz zespołu. Wielki mecz Gutkovskisa.

Drużyna przeszła po raz kolejny do historii. Najwyższe zwycięstwo w ekstraklasie, po świetnym meczu. Nic tylko się cieszyć i to dzisiaj robimy. Jestem dumny z zespołu, za to co zaprezentował w tym roku i żegnamy się tutaj z częstochowskimi fanami w świetnych nastrojach, ale pamiętajmy, że dwa mecze ważne, bo mecz pucharowy w Szczecinie przed nami – mówił Marek Papszun.

Nieco mniej wylewny w swoim komentarzu był Pavol Stano. Kluczową rolę dla przebiegu całego spotkania jego zdaniem odegrał początek, bowiem po niespełna dziesięciu minutach gry Raków miał już dwubramkowe prowadzenie.

Bardzo zły wstęp do meczu, który miał wpływ na cały mecz. Nie oczekiwaliśmy, że tak wejdziemy w ten mecz. Musieliśmy przecierpieć tę pierwszą połowę. Po trzeciej bramce wiedzieliśmy, że będzie ciężko. Staraliśmy się wrócić do tego meczu. Na koniec wynik, który nas zdeklasował i pokazał, że jeszcze dużo pracy przed nami. Trzeba pogratulować świetnej dyspozycji Rakowowi. Myślę, że nie ma o czym mówić. Taki mecz ciężko się komentuje – analizował opiekun Wisły Płock.

Zobacz również: Cztery bramki Gutkovskisa, piękny gol Podolskiego, Warta lepsza od Piasta – podsumowanie soboty z Ekstraklasą

Komentarze