Szok w Poznaniu! Jagiellonia wygrała grając w dziesiątkę

Lech Poznan - Jagiellonia Bialystok
Lech Poznan - Jagiellonia Bialystok PressFocus

Ogromna niespodzianka w Poznaniu. Pomimo gry w dziesiątkę Jagiellonia Białystok zdołała odwrócić losy meczu z Lechem i wygrać w stolicy Wielkopolski 3:2. Autorem gola na wagę trzech punktów był w samej końcówce Bartłomiej Wnuk.

Lech przystępował do tego starcia zajmując ósmą lokatę w tabeli. Gospodarze celowali w piąty ligowy mecz z rzędu bez porażki. Ostatnio zremisowali u siebie z Piastem, natomiast wcześniej ogrywali m.in. krakowską Wisłę i Pogoń Szczecin. Jagiellonia z kolei zajmowała przed weekendem 13. pozycję. Białostoczanie chcieli się tym meczem przełamać po trzech porażkach poniesionych z rzędu.

Gospodarze byli zdecydowanymi faworytami, ale spotkanie rozpoczęło się niespodziewanie dobrze dla gości. Ci wyszli na prowadzenie po zaledwie dwóch minutach. Co prawda bramkarz Lecha obronił strzał Romańczuka, ale był już bezradny, gdy z dobitką pospieszył po chwili Fiodor Cernych.

Na odpowiedź Kolejorza nie trzeba było długo czekać. Jeszcze pod koniec pierwszego kwadransa Lech wyrównał, a do siatki trafił Michał Skóraś, popisując się efektownym uderzeniem z czternastu metrów z woleja. Piłka po odbiciu się od poprzeczki wpadła do bramki.

Lech prowadził grę i dominował. Musiało się to skończyć kolejnym golem i poznaniacy zdobyli go jeszcze w pierwszej odsłonie. W 39. minucie Mikael Ishak dopadł do futbolówki wrzuconej po rzucie wolnym przez Daniego Ramireza i uderzeniem z pierwszej piłki na długi słupek dał gospodarzom gola na 2:1.

Wygrali pomimo osłabienia

Gdy siedem minut po wznowieniu gry po przerwie drugą żółtą kartkę zobaczył Błażej Augustyn wydawało się, że gospodarze mają końcową wygraną już w kieszeni.

Kluczowa dla losów tego meczu była akcja z 68. minuty. Jakub Kamiński nie wykorzystał wtedy pojedynku sam na sam z bramkarzem. Gdyby trafił do siatki, goście raczej na pewno by się już nie podnieśli. Zamiast tego złapali jednak wiatr w żagle.

Wyrównujący gol padł w 72. minucie gry. Cernych zagrał wówczas piłkę w pole karne do niepilnowanego przez nikogo Bojana Nasticia. Ten huknął z woleja i bramkarz Lecha odprowadził tylko futbolówkę wzrokiem do siatki.

Wydawało się, że grający w przewadze Lech ruszy do ataku i zawalczy o zwycięskiego gola. Poznaniacy prezentowali jednak w drugiej połowie kompletną niemoc strzelecką. To goście z Białegostoku zdobyli bramkę na 3:2. Jej autorem był Bartłomiej Wnuk, który wykończył błyskawiczną kontrę swojego zespołu. Błąd popełnili przy tym bramkarz Mickey van der Hart i Czerwiński, gdyż żaden z nich nie zdołał przechwycić nadlatującej po dośrodkowaniu piłki. Goście zainkasowali tym samym trzy punkty.

Komentarze