Suduva – Raków: Medaliki wciąż w grze o awans do kolejnej rundy

Ivi Lopez
Ivi Lopez Pressfocus

Raków Częstochowa rozpoczął kwalifikacje do Ligi Konferencji na Litwie. Medaliki przybyły do Mariapola, gdzie zmierzyły się z lokalną Suduvą. Trzeba przyznać, że zespół Marka Papszuna przez większą część spotkania prezentował wyższą jakość, ale nie był w stanie przełożyć tego na wynik. Finalnie starcie zakończyło się bezbramkowym remisem, co sprawia, że w rewanżu na brak emocji nie będziemy narzekać.

Na początku był uraz, potem lekka dominacja, ale goli nie zobaczyliśmy

Przez pierwsze minuty rywalizacji na Hikvision Arenie oglądaliśmy głównie walkę w środku pola. Murawa pozostawiała wiele do życzenia i pewnym momencie Ben Lederman zostawił nogę z tyłu, co w kontakcie z rywalem sprawiło, że młody Amerykanin nagle zaczął zwijać się z bólu.

Mecz dopiero się zaczął a Marek Papszun już musiał dokonać zmiany. Wówczas w środku pola 21-latka zastąpił Poletanovic.

Trzeba przyznać, że Raków Częstochowa z każdą kolejną akcją zyskiwał na pewności siebie. Ivi Lopez próbował nawet zaskoczyć bramkarza Suduvy strzałem z rzutu wolnego, ale golkiper popisał się znakomitą interwencją.

Natomiast jedną z lepszych akcji Medalików oglądaliśmy w 18. minucie. Najpierw groźne uderzenie Cebuli sparował bramkarz, z kolei później Poletanovic przestrzelił z bliskiej odległości.

Podopieczni Papszuna do przerwy zaprezentowali się zdecydowanie z lepszej strony, ale słaba skuteczność w ataku nie pozwoliła gościom zejść do szatni w lepszych humorach.

W drugiej połowie Medalikom zabrakło szczęścia

Co prawda, spotkanie w drugiej połowie zrobiło się bardziej wyrównane. Raków nie utrzymywał się już tak długo przy piłce jednak przeciwnik i tak nie miał zbyt wielu pomysłów, jak zaskoczyć defensywę zespołu z Częstochowy.

Tymczasem Medaliki po przeciętnym kwadransie, wrzucili szósty bieg i do samego końca rywalizacji napierali na bramkę przeciwnika. Goście dwoili się i troili, aby tylko umieścić piłkę w siatce.

Przy odrobinie szczęścia ten mecz powinien zakończyć się wygraną Rakowa. Były okazje do strzelenia gola, ale finalnie częstochowianie w debiucie na arenie międzynarodowej nie zdołali zdobyć bramki i wszystko rozstrzygnie się na polskiej ziemi już w następny czwartek.

Komentarze