Śląsk za mocny dla beniaminka, kryzys Warty trwa

Łukasz Trałka
Łukasz Trałka Pressfocus

Spotkanie pomiędzy Śląskiem Wrocław i Wartą Poznań rozpoczęło zmagania 14. kolejki PKO Ekstraklasy. Rywalizacja dość szybko ułożyła się po myśli Wojskowych. Obie ekipy z łatwością stwarzały dogodne sytuacje bramkowe, ale ostateczne zwycięstwo padło łupem gospodarzy 2:1 (1:0).

Śląsk rozpoczął zawody we Wrocławiu bez kompleksów. Już po pięciu minutach gry do siatki rywala trafił Israel Puerto. Hiszpan wyskoczył najwyżej do dośrodkowania z rzutu rożnego i silnym uderzeniem głową zmieścił futbolówkę pod poprzeczką.

Szybko strzelony gol przez gospodarzy sprawił, że mecz prowadzony był w szybkim tempie, przez co nie mogliśmy narzekać na nudę. W premierowej odsłonie stroną dominującą byli Wojskowi. Doskonałą okazję do podwyższenia prowadzenia w 29. minucie zmarnował Pich, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem trafił tylko w słupek.

Po przerwie byliśmy świadkami bardziej otwartej gry. Ponowie lepszy start zaliczyli podopieczni Lavicki. Tym razem na listę strzelców wpisał się Bartosz Pawłowski. Napastnik Śląska już wcześniej próbował pokonać Lisa strzałem z dystansu, ale zrobił to dopiero w 54. minucie.

Dla Warciarzy był to sygnał, aby zmniejszyć straty do minimum. Goście ruszyli do ataku i po godzinie gry niewiele brakowało, aby padł gol kontaktowy. Na nieszczęście beniaminka Puerto wybił piłkę niemal z linii bramkowej. Zawodnicy Warty próbowali wszystkiego, lecz brak odpowiedniej skuteczności nie pozwalał na zmianę wyniku. Po wielu próbach w końcu się udało. Kwadrans przed końcem drugiej połowy Janicki zmieścił futbolówkę tuż przy prawym słupku.

Końcówka należała do beniaminka, jednak to piłkarze Śląska Wrocław przez większą część spotkania dyktowali warunki gry. Dla Warciarzy to już czwarta porażka z rzędu. Goście nie mogą zdobyć punktu od końca listopada.

Komentarze