Rubin – Raków: Vladan Kovacevic znów bohaterem! Medaliki z historycznym awansem

Vladan Kovacevic
Vladan Kovacevic Pressfocus

W czwartkowy wieczór Rubin Kazań mierzył się w rewanżu z Rakowem Częstochowa w ramach kwalifikacji do Ligi Konferencji. Po raz kolejny w podstawowym czasie gry nie zobaczyliśmy goli, ale dogrywka odpłaciła nam te dwa bezbramkowe remisy. W dodatkowych minutach działo się naprawdę sporo. Najpierw czerwoną kartkę obejrzał boczny obrońca gospodarzy. Natomiast kilka chwil później Medaliki objęły prowadzenie. Co więcej, na kilka sekund przed końcem Vladan Kovacevic obronił rzut karny, tym samym utrzymując korzystny rezultat i wprowadzając Raków do IV rundy.

Twardy mecz do przerwy

W początkowej fazie spotkania z dobrej strony pokazał się Raków Częstochowa. Bramkarz Rubina Kazań musiał interweniować już przy pierwszej akcji Medalików. Wówczas Djupin przeniósł groźne dośrodkowanie Kuna. Rzut rożny również został ciekawie rozegrany i zabrakło parę centymetrów, aby piłka po strzale Niewulisa znalazła się pod poprzeczką.

Z kolei później gospodarze próbowali swoich sił w atakach pozycyjnych. Zdecydowanie lepiej przy piłce czuli się piłkarze z Rosji, ale podopieczni Marka Papszuna dzielnie odpierali każdą ofensywną akcję rywali.

Do przerwy obejrzeliśmy prawdziwy mecz walki. Obie drużyny po upływie drugiego kwadransa częściej toczyły walkę o środek pola. Sędzia pokazał dwie żółte kartki, natomiast tylko w samej pierwszej połowie zostało odnotowanych 13 fauli.

Ofensywny futbol w drugiej odsłonie

Wraz z rozpoczęciem drugiej odsłony zobaczyliśmy nieco inną grę zarówno Rubina, jak i Rakowa. Rosjanie z dużym impetem ruszyli na zespół Marka Papuszna i golkiper Medalików musiał się mieć na baczności.

Zmęczenie zawodników dawało się we znaki. Na boisku powstawało wiele wolnych stref, dzięki czemu piłkarze z łatwością dochodzili do obiecujących akcji bramkowych. Pomimo wielu okazji wynik do końca regulaminowego czasu gry nie uległ już zmianie. W dużej mierze o dalszym remisie zadecydowała słaba skuteczność i do wyłonienia zwycięzcy potrzebowaliśmy dogrywki.

W dogrywce działo się sporo: czerwona kartka, gol Rakowa i nietrafiony rzut karny w ostatnich sekundach

Pierwsza połowa dogrywki niespodziewanie dobrze zaczęła się dla Rakowa. Częstochowianie przed dodatkowymi dwoma kwadransami oddychali już rękawami. Tymczasem Marek Papszun zmotywował swoich zawodników do jeszcze większej walki o każdy centymetr boiska.

Sędzia miał przynajmniej dwie okazje do podyktowania jedenastki dla Medalików, jednak nie zrobił tego, co przy pomocy VAR mogło skończyć się zupełnie inaczej.

Zdecydowanie więcej działo się w kolejnej odsłonie dogrywki. Samosznikow otrzymał drugą żółtą kartkę i musiał zejść z boiska. Po krótkiej chwili Raków szczęśliwie umieścił piłkę w siatce za sprawą Gutkovskisa, który głową pokonał golkipera po znakomitym dośrodkowaniu Długosza z boku boiska.

Emocji nie brakowało także pod koniec widowiska. Sędzia dopatrzył się przewinienia u obrońcy gości i podyktował rzut karny dla Rubina. Na szczęście polskiej drużyny między słupkami stał niezawodny Vladan Kovacevic, który wybronił uderzenie i tym samym zapewnił awans swojej drużynie do ostatniej rundy eliminacji Ligi Konferencji.

Komentarze