Recepta na dziurę w obronie Śląska?

Sobota, Mila, Plaku, Paixao – siła rażenia Śląska na tle ekstraklasy wygląda imponująco. Gdyby załatać jeszcze dziurę w obronie, wrocławianie wyglądaliby naprawdę nieźle. Czy Oded Gavish okaże się brakującym puzzlem w układance Stanislava Levyego?

Czytaj dalej…

– Można powiedzieć, że to zawodnik przypominający Jarka Fojuta. Takie może robić wrażenie. Nie jest jakoś wybitnie szybki, ale nadrabia przy stałych fragmentach gry. Lubi też zżyć się z publicznością. Problemy sprawiają mu z kolei jakieś wyprowadzenia piłki. Poza tym posądziłbym go też o “przerost ambicji”. Chodzi mi o to, że ma bardzo wybujałe wyobrażenie co do własnych umiejętności. Grywa trochę nonszalancko – opisuje Gavisha w rozmowie z Goal.pl Remigiusz Jezierski, były piłkarz Śląska i Hapoelu Beer Szewa, klubu w którym ostatnie trzy sezony spędził nowy nabytek wrocławian.

Gavish ma dopiero 24 lata. Najczęściej występuje jako stoper. O klasie Izraelczyka, który ma także obywatelstwo rumuńskie, może świadczyć fakt, iż do Polski przychodzi jako były kapitan Hapoelu. W poprzednim sezonie strzelił jednego gola w 30 występach, a jego zespół uplasował się na 9. miejscu w ligowej tabeli. Teraz wielu widzi w nim zbawienie…

Zmienna, a czasem wręcz loteryjna dyspozycja Mariusza Pawelca w połączeniu z kontuzją Rafała Grodzickiego i transferem Marka Wasiluka spowodowały, że poza Adamem Kokoszką byli mistrzowie Polski nie mają ANI JEDNEGO nominalnego środkowego obrońcy. Jeśli szybko się zaaklimatyzuje, Gavish może być lekiem na problemy Stanislava Levyego. – Jego przerwa była zbyt długa, nie wiem ile jeszcze może trwać jego przygotowanie do pełni formy – mówił czeski szkoleniowiec kilka dni temu. Czy wychowanek Maccabi Petach Tikwa zagra już w niedzielę z Wisłą?

– Na pewno przyda się do szerokiej kadry. Mam nadzieję, że będzie wzmocnieniem pierwszego składu, ale trzeba pamiętać, że Izrael nie słynie z graczy wybitnych w defensywie. Stawia się tam raczej na atak, ale z drugiej strony – Gavish był w Hapoelu kapitanem – dodaje Jezierski, który podkreśla, że 24-latek lekko świruje na punkcie kibiców – mocno chce się z nimi utożsamiać.

– Po golu biegnie do kibiców, przeskakuje barierki, wskakuje na płot. Hapoel to ‘jego klub’, więc też może inaczej to wyglądało w przeszłości, ale do tej pory pokazywał na herb ciesząc się z gola. Kontakt z publicznością jest dla niego ważnym elementem – opisuje obecnie komentator Canal+.

Gavish siedział już na ławce w meczu z Clubem Brugge. Na prośbę o słowo komentarza po czwartkowym pojedynku, odpowiedział nam tylko “later”, czyli… na rozmowy przyjdzie czas.

– Nie grałem jeszcze co prawda w meczu, ale widziałem już spotkania Śląska, w których zaprezentował się naprawdę dobrze. W ligowym starciu z Jagiellonią Białystok spore wrażenie wywarł na mnie stadion i wspaniali kibice, którzy cały czas dopingowali, niezależnie od wyniku! To jest coś świetnego, cieszę się, że tu trafiłem – mówi z kolei na łamach oficjalnej strony Śląska.

W Beer Szewie opaskę kapitańską przejął po Maorze Meliskonie, byłym gwiazdorze Wisły. – Pytałem go, co jego zdaniem jest lepsze – grać w jednym z lepszych zespołów w Izraelu czy przyjechać do Polski. Maor zdecydowanie namawiał mnie co przyjazdu, podzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat kraju i mówił dobre rzeczy na temat Śląska. Dlatego można powiedzieć, że jestem tutaj za jego namową – dodaje.

Swego czasu bliski był też gry… z Sebastianem Milą, bowiem Izraelczycy zagięli parol na kapitana wrocławian.

Z Polską miał do czynienia również podczas zgrupowań w Opalenicy. Przeciwko klubom ekstraklasy grał dwukrotnie – oba przeciwko klubom z Łodzi. W lipcu 2011 jego Hapoel po dwóch golach Marka Saganowskiego przegrał 1:2 z ŁKS-em, a rok później bezbramkowo zremisował z Widzewem. – Widziałem ten sparing. Gavish chciał rozgrywać piłkę, choć występował na stoperze. Efekty trudno ocenić… Były tak zmienne, że trudno stwierdzić czy on to umie, czy tylko mu się tak wydaje – podsumowuje Jezierski.

Czego oczekuje Gavish po swoim transferze? Nie mówi nic oryginalnego… – Chciałbym, żeby Śląsk stał się najlepszą drużyną w Polsce i odzyskał mistrzostwo. Fajnie byłoby też pokazać się w europejskich pucharach. Wierzę, że tak będzie – standardowo puentuje rozmowę z klubową witryną.

Na dziś dzień pytań jest sporo. Nie wiadomo jeszcze czy Gavish zagra z Wisłą, czy zbawi wrocławską defensywę oraz jak dobrze i szybko zaaklimatyzuje się na Dolnym Śląsku. Jedno jest jednak pewne – jeżeli do Dudu Paraiby i Adama Kokoszki dodamy niezłego stopera, Śląsk może w bieżącym sezonie okazać się czarnym koniem rozgrywek.

z Wrocławia – Przemysław Mamczak

Komentarze