Szybki gol i awans do finału. Raków z szansą na obronę trofeum

W półfinale Pucharu Polski zameldował się Raków Częstochowa
W półfinale Pucharu Polski zameldował się Raków Częstochowa Pressfocus

Raków Częstochowa w półfinale Pucharu Polski nie dał szans Legii Warszawa i wygrał 1:0. Wynik meczu nie oddaje realnej przewagi na boisku podopiecznych Marka Papszuna, którzy byli tego wieczora wyjątkowo nieskuteczni. Zwycięską bramkę zdobył w 5 minucie Mateusz Wdowiak.

  • Raków był faworytem środowego meczu z Legią Warszawa
  • Gospodarze byli zdecydowanie lepszą drużyną i wygrali 1:0
  • W finale Pucharu Polski piłkarze z Częstochowy zmierzą się z Lechem Poznań

Szybki gol i spokojne prowadzenie

Stawka spotkania w Częstochowie była bardzo duża. Media nie bały się nazywać go najważniejszym meczem Legii w tym sezonie. Możliwe, że presja nieco przytłoczyła piłkarzy mistrza Polski, którzy źle weszli w mecz i musieli już od 5 minuty odrabiać straty. Przy rzucie rożnym świetnie w polu karnym odnalazł się Mateusz Wdowiak, który mocnym uderzeniem głową nie dał szans Richardowi Strebingerowi. Szybko strzelona bramka dała ekipie Rakowa Częstochowa poczucie komfortu i spokoju. Piłkarze Marka Papszuna spokojnie prowadzili grę i starali się budować kolejne ataki, które mogliby zamienić na kolejną bramkę.

Poza rzutem rożnym, który został skutecznie wykorzystany przez gospodarzy, nie oglądaliśmy w pierwszej połowie zbyt wielu klarownych sytuacji bramkowych. Przed przerwą groźnie uderzał jeszcze Papanikolau, ale z tym strzałem poradził sobie bramkarz Legii.

Kolosalna przewaga w drugich 45 minutach

Drugą połowę spotkania można by określić mianem “Ivi Lopez show”. Hiszpan nieustannie nękał obrońców rywala, oddawał groźne strzały, dryblował i szarpał. Raków tych szans jednak nie wykorzystywał, a na tablicy świetlnej wciąż utrzymywał się rezultat 1:0. Po przerwie inicjatywa nadal należała do piłkarzy gospodarzy. Ci mogli podwyższyć prowadzenie w 58 minucie, gdy na bramkę Wojskowych strzał oddawał Ivi Lopez. Hiszpan nieznacznie się pomylił. Lopez znalazł drogę do bramki Strebingera w 62 minucie po znakomicie wyprowadzonej kontrze. Hiszpan znajdował się na minimalnym spalonym i gol nie został uznany.

Przewaga Rakowa w drugiej połowie była przytłaczająca. Brakowało jedynie skuteczności. Chwilę później dośrodkowanie przedłużył główkując Papanikolau, ale zabrakło piłkarza, który byłby w stanie wbić futbolówkę do bramki. Próbował też Lopez, ale zdecydowanie przekombinował i został dość łatwo zablokowany. W ostatnich minutach próbowali jeszcze Legioniści, ale ich wysiłki nie przyniosły rezultatu. Raków wygrał i w finale zagra z Lechem Poznań o obronę trofeum.

Komentarze