Prezes Ruchu dla Goal.pl: Nie mamy zadłużenia wobec Pana Jamróza

Piłkarze Ruchu Chorzów
Piłkarze Ruchu Chorzów fot. ASInfo

Ruch Chorzów przerwał w poniedziałkowy wieczór passę trzech przegranych spotkań z rzędu i po zwycięstwie 2:0 nad Koroną Kielce awansował na trzecie miejsce w ligowej tabeli. Zadowolenia z tego powodu nie ukrywał prezes 14-krotnych mistrzów Polski – Dariusz Smagorowicz. W rozmowie z Goal.pl jedna z najważniejszych osób w klubie z ulicy Cichej opowiadała między innymi o sportowej przyszłości Niebieskich, złożonych dokumentach licencyjnych i kontrowersyjnych sprawach związanych z Marcinem Kikutem oraz Bartłomiejem Jamrózem.

Czytaj dalej…

Martin: Byliśmy tacy, jak chciał Ruch >>

Odczuł Pan ulgę po dzisiejszym meczu?

Dariusz Smagorowicz (prezes Ruchu Chorzów): – Tak… Zdecydowaną! Wygrywanie przy Cichej, to jednak wspaniałe uczucie. Brakowało tego chyba nie tylko mnie, ale i wszystkim kibicom.

Czy gra chorzowskiej drużyny również Pana satysfakcjonowała?

– Była na dobrym poziomie, podobnie jak i wynik. Nie będziemy dziś wybrzydzać i nikt w domu nie będzie rozpaczać po tym spotkaniu.

Co czuł prezes klubu w momencie, gdy jego drużyna wygrała sześć spotkań z rzędu, a w kolejnych trzech meczach musiała uznać wyższość rywali?

– To chyba normalne w piłce, że takie serie się zdarzają. Bardzo fajnie, że my akurat mieliśmy taką serię i wygraliśmy sześć spotkań z rzędu. Każdy kibic chyba się z tego cieszył. Jednak po każdej wygranej trzeba się liczyć z tym, że przyjdzie również porażka. Niemniej trener i my zachowywaliśmy spokój, bo wiedzieliśmy, że prędzej czy później te zwycięstwa znowu przyjdą. Ta praca, którą wykonuje nasz sztab szkoleniowy, czyli trenerzy Kocian i Fornalak, trener od przygotowania fizycznego Leszek Dyja, jest cały czas taka sama. Z tego co się orientuję, to została wprowadzona mała korekta, która spowodowała, że dziś było znacznie lepiej.

Po awansie na podium pozostaje pytanie, co dalej. Ruch będzie grał o europejskie puchary?

– Myślę, że cały czas powinniśmy chłodzić głowy i tonować nastroje. To dobra droga. Ruch musi znać swoje miejsce. Do każdego meczu będziemy podchodzić tak samo. Celem jest wygrana w każdym kolejnym spotkaniu i być może ona nas do czegoś przybliży…

Gdyby jednak awans do europejskich pucharów nastąpił, to Ruch będzie grał przy Cichej czy jednak będzie szukał stadionu zastępczego?

– Z tego co wiem, to wymogi UEFA nie zmieniły się od ostatnich dwóch lat w jakiś drastyczny sposób. Jeżeli nasz stadion przechodził przez restrykcyjne parametry UEFA przynajmniej do III rundy eliminacji Ligi Europy, to myślę, że i w tym roku Cicha da sobie radę.

Mniej przyjemną sprawą była ostatnio wypowiedź Marcina Kikuta w programie “Cafe Futbol”, który stwierdził, że być może będzie żądał od Ruchu Chorzów odszkodowania. Jak się Pan odniesie do jego słów?
  
– Myślę, że Marcin Kikut kocha pieniądze. Gdziekolwiek i jakakolwiek szansa się pojawi, żeby u schyłku swojej kariery cokolwiek wyszarpać, to będzie się o to starał.

To światełko w tunelu finansowej stabilności, które ostatnio pojawiło się w Ruchu, ma szansę zaświecić jeszcze mocniej?

– To nie jest światełko w tunelu. My spokojnie przygotowywaliśmy się od dłuższego czasu do tego, żeby z końcem marca wymagane dla licencji zobowiązania spłacić i to po prostu zrobiliśmy. Sytuacja finansowa? Myślę, że dalej jest daleka od ideału i przyznam, że przed nami ciężka praca. Jedno mogę zagwarantować, że będziemy nadal pracować, aby było lepiej, a sytuacja nadal się poprawiała.

Czyli odpiera Pan zarzuty piłkarskiej centrali, że wszystko było robione na ostatni moment?

– Termin końcowy był wyznaczony na ostatni dzień marca, na godzinę 24. My zdążyliśmy przed tym terminem i w związku z tym wszystko odbyło się zgodnie z przepisami.

A jakie jest stanowisko prezesa Ruchu Chorzów względem Bartłomieja Jamróza? Czy ta sprawa jest nadal aktualna?

– Powtórzę to, co powtarzam od czterech czy pięciu lat – my nie mamy żadnego zadłużenia wobec Pana Jamróza i to jest nasze ostateczne stanowisko potwierdzone zresztą uchwałami PZPN z 2008 roku o wykonaniu przez Ruch wszystkich zobowiązań planu naprawczego, który zrealizowaliśmy. Wydaje mi się, że jesteśmy jedynym klubem w Polsce, który w ogóle taki plan zrealizował. Chyba żaden inny grający w tej chwili w polskiej ekstraklasie klub – nie chciałbym tu przytaczać nazw klubów, a mógłbym wymienić kilka – nie podszedł nawet do takiego tematu, żeby cokolwiek zrealizować. Wystarczyło im tylko zostawienie wszystkich długów, spadek do czwartej ligi czy skorzystanie z innej licencji. Krótko mówiąc temat jest już nieaktualny i w tym przypadku nie mam żadnych obaw.

Czy w poprawie finansów Ruchu Chorzów może pomóc nawiązana niedawno współpraca z rynkiem chińskim?

– Jesteśmy bardzo zainteresowani tym rynkiem. W szczególności, jeżeli chodzi właśnie o współpracę, możliwość promocji i pokazania się. Myślę, że bardzo wielu klubom nie tylko w Polsce, ale i Europie zależy, żeby taką współpracę z rynkiem wschodnim nawiązać. Czy to szkoleniową, czy organizacyjną. Myślimy poważnie nad wyjazdem i zagraniem kilku meczów w Chinach. Jest to ciekawy, rozwijający się rynek i nie mamy się czego wstydzić. Barcelona rozgrywa od dłuższego czasu swoje mecze w Azji i nikt się z niej nie śmieje. W związku z tym myślę, że to dobry kierunek.

Wiadome są jeszcze jakieś szczegóły tej współpracy?

– Na razie szczegółów nie ma. Pojawiła się pierwsza grupa piłkarzy, być może później przyjedzie następna. Trwają ciągle rozmowy. W zależności od tego, jak rozgrywki się potoczą, Ruch prawdopodobnie się tam wybierze. To na pewno bardziej perspektywiczny kierunek, niż wyjazdy do Stanów Zjednoczonych, ponieważ może coś więcej tego wynikać.

Rozmawiał Łukasz Pawlik

Komentarze