PP: Rzuty karne wyłoniły finalistę. Arka z szansą na puchar

Dariusz Marzec
Dariusz Marzec Pressfocus

Za nami pierwszy półfinał Pucharu Polski. W środowe popołudnie Arka Gdynia gościła Piast Gliwice. Do przerwy obie drużyny zaprezentowały podobny futbol, a w rozwiązaniu worka z bramkami przeszkodziła słaba skuteczność. Ostatecznie na wyłonienie zwycięzcy potrzebowaliśmy dogrywki oraz serii jedenastek. W konkursie rzutów karnych lepsi okazali się Arkowcy i to zespół z trójmiasta zameldował się w finale.

Twarda walka i słaba skuteczność

Jedna z ciekawszych akcji działa się już na samym początku spotkania. Gdy na zegarze wybiła siódma minuta, Piast miał znakomitą okazję do objęcia prowadzenia. Dominik Steczyk dopadł odbitą futbolówkę i bez większego namysłu uderzył po ziemi. W ostatniej chwili Arkę z tarapatów uratował Adam Danch, który wybił piłkę z linii bramkowej.

W późniejszej fazie spotkania obie ekipy skupiły się na defensywie. Akcje rozgrywane były w wolnym tempie, przez co przez dłuższy czas oglądaliśmy twardą walkę w środku pola. Dopiero parę chwil przed przerwą temperaturę widowiska podniósł Czerwiński. Defensor gości próbował zaskoczyć golkipera głową, ale minimalnie chybił.

Festiwal zmarnowanych okazji w Gdyni

W drugiej odsłonie nie doczekaliśmy się goli. Piast przejął inicjatywę i nie był w stanie wykorzystać swojej przewagi. Kiedy akcja przenosiła się pod bramkę przeciwnika brakowało ostatniego padania, które otworzyłoby piłce drogę do siatki. Kolejne minuty mijały, a na tablicy wyników utrzymywał się bezbramkowy remis. W końcówce bliższy objęcia prowadzenia był zespół Waldemara Fornalika. Goście mają czego żałować, ponieważ zmarnowali przynajmniej dwie stuprocentowe okazje. W konsekwencji przez rozregulowane celowniki starcie toczyło się dalej.

Dodatkowe dwa kwadransy niczego nie zmieniły

Piast, dzięki zmiennikom zyskał na szybkości w ofensywie. Momentami Arka spychana była do głębokiej defensywy. Instynkt Gerarda Badii dawał się we znaki, ale wielu jego kolegów nie odczytywało intencji poprawnie. Natomiast gospodarze szukali swoich szans w kontratakach. Dobre postawa obu golkiperów uniemożliwiły zmianę rezultatu, więc do wyłonienia pierwszego finalisty potrzebowaliśmy rzutów karnych.

Konkurs jedenastek rozpoczął Piast. Zawodnicy obu drużyn z początku bezbłędnie wykonywali swoją pracę. Dopiero od trzeciej próby zaczęły się emocje. Piatunki dwa razy z rzędu nie umieściły piłki w siatce, co wykorzystali Arkowcy i awansowali do finału, dzięki trafieniu Marcusa.

Komentarze