Popis Lecha, szalony mecz we Wrocławiu

Śląsk Wrocław - Podbeskidzie Bielsko-Biała
Śląsk Wrocław - Podbeskidzie Bielsko-Biała Pressfocus

Zakończyły się dwa ostatnie wtorkowe mecze 26. kolejki Ekstraklasy. Lech Poznań pewnie pokonał Lechię Gdańsk 3:0, Kolejorz zagrał dobre zawody i wykorzystywał większość nadarzających się sytuacji. Śląsk Wrocław po emocjonującej rywalizacji wygrał z Podbeskidziem 4:3.

Lech Poznań – Lechia Gdańsk

W pierwszej połowie rywalizacji lepszą drużyną był Lech Poznań. Kolejorz stwarzał sobie więcej sytuacji niż Lechia Gdańsk, ale miał problem, aby zakończyć akcję celnym uderzeniem. Gospodarze tylko raz zagrozili bramce rywali, dlatego do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis. Podopieczni Stokowca stworzyli sobie tylko dwie okazje.

Mecz był zdecydowanie ciekawszy po przerwie. Wznowienie gry było szczególnie udane dla Lechitów. Już w 52. minucie dośrodkowanie Puchacza zamknął Skóraś i Kolejorz objął prowadzenie. Kilka chwil później przed ogromną szansą stanął Ishak, ponieważ arbiter podyktował rzut karny. Szwed pewnie wykorzystał jedenastkę i Lech miał już dosyć solidną przewagę po niecałej godzinie gry.

Lech Poznań dobił Lechię Gdańsk w 65. minucie. Kolejorz wyprowadził wtedy wzorową kontrę. Piłkę na skrzydle prowadził Kamiński, który zauważył dobrze wbiegającego w pole karne Ramireza. Hiszpan po otrzymaniu podania uderzył w stronę bliższego słupka i ustalił końcowy rezultat na 3:0.

Śląsk Wrocław – Podbeskidzie Bielsko-Biała

Mecz Śląska Wrocław z Podbeskidziem zagwarantował kibicom wiele emocji. Pierwsza bramka padła jednak dosyć późno bo dopiero w 35. minucie. Bardzo dobrym strzałem nad murem z rzutu wolnego popisał się Krzysztof Mączyński, który nie dał bramkarzowi żadnych szans na interwencję. Gospodarze nie cieszyli się jednak zbyt długo z prowadzenia, gdyż chwilę później Podbeskidzie doprowadziło do wyrównania. Jeszcze przed przerwą Janicki wykorzystał dośrodkowanie Mamicia i doprowadził do wyrównania.

Druga połowa była zdecydowanie bardziej emocjonująca. Dwie bramki w dziewięć minut zdobył napastnik Podbeskidzia – Biliński. Pierwsza z nich była jednak trafieniem samobójczym, ale dzięki drugiej Polak zrekompensował swój bład. W 78. minucie beniaminek objął prowadzenie za sprawą gola Roginica, ale kilka chwil później do wyrównania doprowadził Poprawa, który dobrze główkował po wrzutce Mączyńskiego z rzutu wolnego.

Gdy wydawało się, że końcowy wynik to 3:3, to w 96. minucie Robert Pich zakończył strzelanie w tym emocjonującym meczu i rzutem na taśmę zagwarantował Śląskowi komplet punktów. Gospodarze przesunęli się zatem o jedną pozycję wyżej w tabeli i dalej mogą mieć małe nadzieje zajęcie miejsca premiowanego grą w europejskich pucharach.

Komentarze