Michał Kucharczyk
Michał Kucharczyk PressFocus

Michał Kucharczyk: z tyłu głowy siedzi myśl o mistrzostwie z Pogonią

– Są podstawy, aby myśleć o walce o mistrzostwo, ale my sami nie pompujemy tego tematu. Skupiamy się na przygotowaniach do rundy, myślimy o najbliższym meczu. Wiadomo – z tyłu głowy siedzi myśl, że może to ten czas, w którym uda się osiągnąć coś więcej niż wicemistrzostwo Polski, ale podchodzimy do tego spokojnie. Znacznie więcej będzie się dało powiedzieć po początku rundy wiosennej. Jeśli będzie on dobry, może być ciekawie – mówi w rozmowie z Goal.pl Michał Kucharczyk.

Poniżej zamieszczamy fragment wywiadu. Całość, w której piłkarz mówi też m.in. o odejściu z Legii, przyczynach szybkiego powrotu do Polski z Rosji i łatkach, które do niego przylgnęły, w serwisie Goal.pl.

Pogoń ma najmniej porażek w lidze, najmniej straconych goli, najdłuższą obecnie serię zwycięstw i najdłuższą serię bez porażki. Do tego tylko punkt straty do lidera. I już pewnie wiesz, o co chcę spytać…

Domyślam się. Są podstawy, aby myśleć o walce o mistrzostwo, ale my sami nie pompujemy tego tematu. Skupiamy się na przygotowaniach do rundy, myślimy o najbliższym meczu. Wiadomo – z tyłu głowy siedzi myśl, że może to ten czas, w którym uda się osiągnąć coś więcej niż wicemistrzostwo Polski, ale podchodzimy do tego spokojnie. Znacznie więcej będzie się dało powiedzieć po początku rundy wiosennej. Jeśli będzie on dobry, może być ciekawie.

Kilkanaście tygodni temu gruchnęła wiadomość, że niemal cała drużyna Pogoni jest zakażona koronawirusem. Z perspektywy czasu myślisz, że wygraliście na tym, bo w przeciwieństwie do rywali nie wypadają wam teraz pojedynczy zawodnicy?

Nie wydaje mi się. Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie. Przez koronawirusa nie mogliśmy wejść w rytm meczowy. Gdy wracaliśmy do treningów, to inne drużyny miały problemy z wirusem, a mecze znów były przekładane. Dopiero pod koniec rundy mogliśmy złapać rytm, a gdy się to udało, od razu pojawiła się seria zwycięstw. Dlatego na pewno nie powiem, że Pogoń była beneficjentem koronawirusa.

U ciebie choroba miała łagodny przebieg?

Wolałbym o tym nie mówić. Sztab medyczny prosił nas, byśmy nie udzielali informacji w tym temacie.

Musiałeś czekać na transfer do Pogoni, by strzelić najpiękniejszą bramkę w swojej karierze? Czy którąś zdobytą przed meczem z Zagłębiem oceniasz wyżej?

Teraz każdy patrzy przez pryzmat mojego ostatniego gola, a nikt już nie pamięta kilku efektownych trafień choćby w barwach Legii. A ja wcale nie potrafię jednoznacznie określić, czy gol z Zagłębiem był najpiękniejszym w mojej przygodzie z piłką, musiałbym dłużej się nad tym zastanowić. Ale jeśli kiedyś zrobię ranking, na pewno będzie wysoko.

Koszulkę z napisem “Kuchy King”, w której świętowałeś, miałeś gotową na taką okoliczność?

Podesłało mi ją biuro prasowe. Dostałem prośbę o zrobienie sobie w niej zdjęcia, więc w niej świętowałem.

Jak wygląda komunikacja z Kostą Runjaiciem? Pytam, bo ostatnio pojawiły się zarzuty do trenera, że po kilku latach w Polsce wciąż potrzebuje tłumacza.

Trener bardzo dobrze posługuje się angielskim i śmiało mogę powiedzieć, że komunikacja z jego strony stoi na wysokim poziomie. Właściwie cała szatnia mówi w tym języku, rozumie polecenia i naprawdę nikt nie ma problemu, że trener nie używa polskiego. Moim zdaniem ważniejsze jest, by zawodnicy, którzy przychodzą grać w Ekstraklasie uczyli się naszego języka. Sam wiem, jak to było w Rosji i na ile przydaje się ta umiejętność. Dość szybko przyswoiłem rosyjski przez co było mi o wiele łatwiej.

Dziś wciąż czujesz w sobie ten sam ogień, który czułeś w Legii?

Ja naprawdę jestem wdzięczny, że mogę grać w Pogoni Szczecin. Nie wyznaczam sobie jakiegoś konkretnego planu minimum, chciałbym po prostu, by wiosna w moim wykonaniu była lepsza niż jesień. Co do ognia, kariera trwa kilkanaście lat i są w niej różne momenty. Gdybyśmy wzięli na przykład ostatnią dekadę, będą wzloty i upadki. Żałuję tylko, że nie udało mi się przez dłuższy czas ustabilizować jednego poziomu, co uważam za swój największy minus. Różni bywali też trenerzy od przygotowania, a to na fizyce zawsze bazowałem najmocniej, to nią nadrabiałem braki techniczne. Moje problemy najczęściej wychodziły, gdy pojawił się kłopot z motoryką.

W Szczecinie żyje się spokojniej?

Tak. W Warszawie życie płynęło o wiele szybciej. Wszyscy ścigają się z czasem, a gdy tego nie robią, to pewnie dlatego, że akurat stoją w korkach. Wiem coś o tym, w stolicy spędziłem osiem lat. Gdybym miał porównać tamto życie do obecnego, mam dużo więcej spokoju. Inna sprawa, że teraz mam rodzinę i zupełnie inaczej na wszystko patrzę.

Komentarze