Pogoń nowym liderem, zadecydował gol młodzieżowca

Raków Częstochowa - Pogoń Szczecin
Raków Częstochowa - Pogoń Szczecin Pressfocus

W piątek rozpoczęła się runda wiosenna w ekstraklasie i już pierwszego dnia zobaczyliśmy hit 15. kolejki. W starciu Rakowa z Pogonią przez dłuższy czas lepsi byli gospodarze, którzy nie potrafili jednak strzelić gola. Szczecinianie dokonali tego i ostatecznie wygrali 1:0, dzięki czemu objęli prowadzenie w tabeli, wyprzedzającym tym samym Legię Warszawa. Dla podopiecznych Kosty Runjaica był to jednocześnie piąty triumf z rzędu w lidze.

Po meczu w Lubinie, który zainaugurował rundę wiosenną w PKO BP Ekstraklasie, nadszedł czas na hit 15. kolejki w Bełchatowie, czyli starcie drugiego Rakowa z trzecią Pogonią. Zespoły te miały taki sam dorobek punktowy, więc zapowiadało się niezwykle wyrównane spotkanie. Dodatkowych emocji dostarczał fakt, że zwycięzca tego starcia obejmuje prowadzenie w tabeli.

Sparing i mecz o punkty to nie to samo

W pierwszych kilkunastu minutach częściej przy futbolówce oglądaliśmy Pogoń, która wymieniała więcej podań i przeważała w posiadaniu piłki, ale brakowało konkretów w postaci strzałów, czy nieszablonowych podań, które otworzyłoby drogę do bramki. Widać było, że szczecinianie nie mają rytmu meczowego.

To samo można napisać o Rakowie, który po pewnym czasie odnalazł się jednak lepiej w tej sytuacji i przejął inicjatywę. Atakował rywala wysokim pressingiem i nie bał się odważnej gry na połowie przeciwnika. Ponadto częstochowianie potrafili szybko zorganizować się po stracie futbolówki, czym uniemożliwiali Pogoni wyprowadzenie kontrataku.

W pierwszej połowie częściej, bo sześciokrotnie pokonać bramkarza próbował Raków, który był bliżej trafienia do siatki, chociaż wciąż daleko. Niezłą okazję zmarnował Ivi Lopez, Hiszpan znalazł się w szesnastce, lecz przymierzył daleko obok bramki. Piłkarze obu drużyn unikali pojedynków jeden na jeden w ofensywie i indywidualnych rajdów, co przyczyniło się do tego, że nie zobaczyliśmy gola.

Niespodziewane prowadzenie

Druga połowa rozpoczęła się lepiej dla Rakowa, który przeważał w posiadaniu piłki, kreował sytuacje, ale nie potrafił strzelić gola. Z kolei Pogoń była mniej widoczna, ale za to skuteczna. W 57. minucie goście przeprowadzili efektowną dla oka wielopodaniową akcję, którą powinien wykończyć Michał Kucharczyk. 29-latek przymierzył jednak ponad bramką.

Szczecinianie nie poddali się tylko poszli za ciosem i w końcu strzelili upragnionego gola. Z prawej strony boiska perfekcyjnie w pole karne dośrodkował Jakub Bartkowski, gdzie czekał już Adrian Benedyczak. 20-latek mimo młodego wieku zachował się, jak na doświadczonego napastnika przystało i przymierzył świetnie w lewy róg bramki. Dla snajpera szczecinian był to drugi gol w sezonie 2020/2021. Kilka minut później mógł mieć trzeciego, gdy znalazł się w kapitalnej sytuacji, ale uderzył tylko w lewy słupek.

Gol dla gości sprawił, że mecz w Bełchatowie wyglądał zupełnie inaczej. Marek Papszun natychmiast reagował zmianami, ale niewiele one pomogły. Portowcy zaczęli grać bardziej odważniej i ofensywnie. Mieli pomysł, który konsekwentnie realizowali. Wynik nie zmienił się już i Pogoń odniosła piąte zwycięstwo z rzędu, tym razem 1:0. Dzięki temu klub ze Szczecina awansował na pierwsze miejsce w ekstraklasie.

W kolejce numer 16 Raków będzie miał najtrudniejsze możliwe zadanie, ponieważ zmierzy się w Warszawie z Legią. Z kolei Pogoń podejmie na własnym stadionie Cracovię.

Komentarze