Michniewicz: Od kibicowania innym nam punktów nie przybędzie

Czesław Michniewicz
Czesław Michniewicz fot. PressFocus

Legia Warszawa udanie zrewanżowała się Cracovii w niedzielny wieczór, pokonując team z Małopolski w spotkaniu PKO Ekstraklasy. Mistrzowie Polski pokonali podopiecznych Michała Probierza 1:0, a gola na wagę wygranej strzelił Filip Mladenovic. Po zakończeniu zawodów radości ze zwycięstwa nie krył szkoleniowiec Wojskowych.

Czytaj dalej…

Legia Warszawa dzięki wygranej nad Cracovią i potknięciu Rakowa Częstochowa w boju z Lechem Poznań (3:3), wskoczyła na pierwszej miejsce w ligowej klasyfikacji. Stołeczny temu wyprzedza zespół Marka Papszuna o jeden punkt, legitymując się bilansem 22 “oczek” na koncie.

– Za nami bardzo trudny mecz i wszyscy cieszymy się, że go wygraliśmy. Przebiegał on falami – początek należał do nas, mieliśmy składne akcje, sytuacje, dużo stałych fragmentów gry. Cracovia odpowiadała, ale świetnie spisywał się Czarek Miszta. Potem zdobyliśmy bramkę, mogliśmy mieć ją nawet wcześniej, ale Mladen trafił w poprzeczkę – mówił Czesław Michniewicz cytowany przez Legia.com.

– Po golu oddaliśmy inicjatywę Cracovii. Pod koniec przeżyliśmy wielkie nerwy, wydawało się, że to koniec meczu, a sędzia jeszcze sprawdzał sytuację na VAR-rze. Na szczęście nie było przewinienia, więc bardzo cieszymy się ze zwycięstwa – uzupełnił opiekun Wojskowych.

Legia twardo stąpa po ziemi

W szeregach stołecznej drużyny w trakcie niedzielnej potyczki miała miejsce zaledwie jedna zmiana w trakcie gry. W tej kwestii opiekun Legii także zabrał głos na pomeczowej konferencji prasowej. – Zrobiliśmy jedną zmianę, bo była ona natury ofensywnej – pozostali zawodnicy na ławce rezerwowych nie mogli wejść z racji na specyfikę swojej pozycji – nie potrzebowaliśmy nic zmieniać w defensywie. Mieliśmy jeszcze co prawda możliwość wprowadzenia Michała Karbownika, ale nie chcieliśmy jeszcze wpuszczać go na boisko. Przeszliśmy na 4-4-2 i zrobiło się luźniej w środku boiska, stąd zresztą wynikała przewaga Cracovii w środku pola – ocenił Michniewicz.

Legioniści są obecnie liderem rozgrywek. Niemniej trener stołecznej drużyny nie przywiązuje do tego większego wagi.

– Zapytałem zawodników po meczu, czy pamiętają kto był liderem 22 listopada rok temu. Powiedzieli, że nie, więc powiedziałem im, że nie ma to najmniejszego znaczenia. Nie zaprzątamy sobie głowy tym czy przewodzimy tabeli czy nie. To jest najważniejsze dopiero po 30. kolejce. Od kibicowania innym nam punktów nie przybędzie – posumował opiekun warszawian.

Legia już w środę rozegra swój mecz w ramach Fortuna Pucharu Polski przeciwko Widzewowi Łódź. Z kolei w najbliższą niedzielę już w ramach polskiej ekstraklasy stołeczny team stanie do rywalizacji z Piastem Gliwice.

Komentarze