Dramat Lecha, Legia goni lidera

Legia Warszawa - Lech Poznań
Legia Warszawa - Lech Poznań fot. PressFocus

Legia Warszawa rzutem na taśmę pokonała Lecha Poznań w meczu dziewiątej kolejki polskiej ekstraklasy 2:1 (0:1). Gola na wagę wygranej Wojskowych strzelił w doliczonym czasie spotkania Rafael Lopes, który przez większość meczu robił wszystko, aby być jednym z najbardziej krytykowanych zawodników. Ostatecznie jednak Hiszpan stał się bohaterem gospodarzy.

Czytaj dalej…

Legia Warszawa w szlagierze PKO Ekstraklasy zmierzyła się z Lechem Poznań, który do swojej potyczki podchodził bez większych osłabień. Zgoła odmiennie wyglądała sytuacja u mistrzów Polski, gdzie wyłączeni z gry byli między innymi: Vamara Sanogo, Mateusz Hołownia, Jose Kante, czy Marko Vesovic. Legioniści przed pierwszym gwizdkiem sędziego wyprzedzali Kolejorza o osiem “oczek”, ale Lech właśnie w boju od boju na Łazienkowskiej, chciał zacząć marsz w górę ligowej stawki.

Legia wydawała się przed meczem podnosić z kolan po lekkim kryzysie. Z kolei poznański team do potyczki z ekipą Czesława Michniewicz podchodził opromieniony cenną wiktorią nad Standardem Liege w Lidze Europy. Tym samym lechici odnieśli swoje pierwsze zwycięstwo w fazie grupowej tych rozgrywek w roli gospodarza od lutego 2011 roku, gdy Lech w pokonanym polu pozostawił Spring Bragę. Warto zaznaczyć, że Kolejorz na stadionie Legii nie potrafił wygrać od pięciu meczów.

Pierwsza groźna akcja meczu miała miejsce w 20. minucie, gdy przed szansą zdobycia bramki stanął Mikael Ishak. Pedro Tiba popisał się dokładnym podaniem, którego Szwed jednak nie wykorzystał, gdyż całkowicie się poplątał. Odpowiedź gospodarzy miała natomiast miejsce siedem minut później, gdy na strzał sprzed pola karnego pozwolił sobie Walerian Gvilia. Gruzin chciał technicznym uderzeniem zaskoczyć Filipa Bednarka, ale fatalnie spudłował, posyłając piłkę obok prawego słupka bramki rywali.

Wynik spotkania został natomiast otwarty w 30. minucie, gdy niefortunnie piłkę do własnej bramki skierował Josip Juranović, który we własnym polu karnym poruszał się jak dziecko we mgle, co skutkowało, że wparował w pewnym momencie w piłkę, zmuszając do kapitulacji Artura Boruca, który był takim obrotem wydarzeń kompletnie zaskoczony. Jednocześnie do szatni na przerwę w lepszych nastrojach schodzili lechici.

Po zmianie stron z większą ochotą do wyszli na boisko mistrzowie Polski. Następstwem tego była próba strzał Pawła Wszołka w 57. minucie. Prawy pomocnik Legii huknął z lewej nogi, ale futbolówka po jego uderzeniu nie znalazła drogi siatki. Wszołek zrehabilitował się jednak w 67. minucie, popisując się dokładnym dośrodkowaniem z boku boiska, a w “szesnastce” rywali najprzytomniej zachował się Kacper Skibicki, więc Lech stracił prowadzenie.

Gdy wydawało się, że do ostatniego gwizdka sędziego rezultat rywalizacji nie ulegnie zmianie, to bramkę na 2:1 dla gospodarzy zdobył Rafael Lopes. Tym samym szósta wygrana Legii w sezonie stała się faktem. Lech natomiast poniósł trzecią porażkę w kampanii. Po przerwie na mecze kadry stołeczny zespół zmierzy się w delegacji z Cracovią, a lechici u siebie z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Komentarze