Piękny gol Alvesa na wagę awansu! Legia poza Pucharem Polski

Tiago Alves
Tiago Alves PressFocus

Legia Warszawa zdołała odrobić jednobramkową stratę, ale kilka chwil później znów straciła gola. Po pięknym trafieniu Tiago Alvesa to Piast Gliwice awansował do półfinału Pucharu Polski.

Piast potrzebował jednej akcji

Legia Warszawa nie pokonała Piasta od ponad dwóch lat i na początku środowego spotkania również miała z gliwiczanami spore problemy. Mało tego, już w 8. minucie to gospodarze objęli prowadzenie. Po długiej akcji z prawej strony dośrodkował Arkadiusz Pyrka. Jego podanie strącił głową Michał Chrapek i spadła ona pod nogi Jakuba Świerczoka. Będący w dobrej formie napastnik spokojnie minął Artema Szabanowa i huknął po krótkim słupku, nie dając szans Cezaremu Miszcie. Wojskowi starali się wyrównać, ale dość niemrawo. W najlepszej okazji dośrodkowania z rzutu wolnego nie wykorzystał Mateusz Wieteska.

Legia dominowała, ale odpadła po błędach w obronie

Po zmianie stron Legioniści byli już znacznie konkretniejsi i raz za razem zagrażali Frantiskowi Plachowi. Mimo tego, długo nie potrafili znaleźć drogi do siatki. Udało im się to dopiero w 66. minucie. Filip Mladenović świetnie minął Pyrkę i dośrodkował idealnie na głowę Rafaela Lopesa, a niepilnowany Portugalczyk z łatwością skierował piłkę do siatki. I właśnie wtedy, w najlepszym momencie Legii, gdy wydawało się, że jej kolejne gole są jedynie kwestią czasu, gospodarze popełnili fatalny błąd. Szabanow starał się wycofać piłkę, ale zrobił to fatalnie. Wprowadzony z ławki Tiago Alves przejął piłkę, łatwo minął Wieteskę i ruszył w kierunku pola karnego Miszty. W efektowny sposób minął bramkarza Wojskowych “na zamach” i z zimną krwią skierował futbolówkę do pustej bramki.

Legia przez większość meczu dominowała, ale ostatecznie odpadła z Pucharu Polski na etapie ćwierćfinału. Po raz kolejny podopiecznych trenera Michniewicza zawiodła gra w defensywie. Piastowi wystarczyły dwie dobre okazje, by wyrzucić wyżej notowanego rywala za burtę krajowego pucharu, a gol Alvesa był prawdziwą ozdobą tego żywego spotkania.

Komentarze