Marek Papszun przed rewanżem: Nie chcemy skończyć jak PSG

Marek Papszun
Marek Papszun fot. PressFocus

Raków Częstochowa w czwartek rozegra rewanżowe spotkanie przeciwko Astanie w drugiej rundzie eliminacji do Ligi Konferencji Europy. Pomimo zwycięstwa 5-0 w pierwszym meczu, trener Marek Papszun w rozmowie z portalem “Interia” przestrzega przed przesadnym rozluźnieniem.

  • Raków Częstochowa jest na dobrej drodze do awansu do kolejnej fazy eliminacji. W pierwszym meczu udało się rozbić Astanę aż 5-0
  • Rewanżowe starcie odbędzie się w czwartek. Pomimo pokaźnej zaliczki, Marek Papszun przestrzega, aby nie doprowadzić do zlekceważenia rywala
  • W czwartkowym spotkaniu nie zagra Ivi Lopez

Nie skończyć jak PSG

Raków Częstochowa fenomenalnie się zaprezentował i rozgromił w miniony czwartek na własnym stadionie Astanę. Przedstawiciela Ekstraklasy nie typowano początkowo jako faworyta tego dwumeczu, lecz teraz może być niemal pewny awansu do trzeciej rundy eliminacji do Ligi Konferencji Europy.

Trener Marek Papszun tonuje jednak nastroje. Przestrzega swoją drużynę, aby ta nie zlekceważyła swojego czwartkowego przeciwnika. Wspomina również historię z udziałem Paris Saint-Germain, które pomimo ogromnej zaliczki przegrało w 2017 roku dwumecz przeciwko FC Barcelonie.

Przeciwnik mnie nie zaskoczył, bo uważam, że nie zagrał tak źle, jak wskazuje na to wynik. Natomiast zaskoczyła mnie… moja drużyna. Zagraliśmy na najwyższym poziomie. To pokazało nasze możliwości. Szczególnie cieszy fakt, że bardzo mądrze zarządzaliśmy meczem.

Pamiętam na przykład szalony dwumecz Barcelony z PSG sprzed kilku lat. Nawet na najwyższym poziomie udało się odrobić dużą stratę – czyli wszystko jest możliwe. My nie chcemy skończyć jak PSG, dlatego w czwartek zamierzamy zachować czujność. Wynik 5-0 z pierwszego meczu co prawda daje nam bardzo duży komfort, ale będziemy grać mądrze, żeby nie narobić sobie kłopotów – zapewnia Papszun.

Opiekun Rakowa potwierdził, że w czwartek na boisku zabraknie Iviego Lopeza, który zmaga się z delikatnym urazem. Największą gwiazdę zespołu zastąpi Władysław Koczerhin, strzelec jednej z pięciu bramek przeciwko Astanie.

Zobacz również: Radomiak pokazał jakość, a Stal wykorzystała swoją szansę

Komentarze