Nowy trener, stare problemy. Pokaz siły Rakowa

Raków Częstochowa - Lech Poznań
Raków Częstochowa - Lech Poznań Pressfocus

Raków zaprezentował się bardzo dobrze w sobotnim meczu PKO BP Ekstraklasy. Częstochowianie do przerwy wygrywali z Lechem 2:0. Poznaniaków stać było jedynie na gola kontaktowego. Finalnie drużyna Marka Papszuna pokonała zespół Macieja Skorży 3:1.

Lech ostatnie mistrzostwo Polski świętował sześć lat temu za kadencji Macieja Skorży. Ponoć nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. 49-letni trener podjął jednak decyzję o powrocie do Poznania. Jednym z jego pierwszych wyzwań jest wywalczenie prawa występów na arenie międzynarodowej. Zadanie niezwykle trudne, chociaż możliwe. Podobnie jak pokonanie Rakowa, z którym Lech przegrał już jakiś czas temu w ćwierćfinale Pucharu Polski.

Stałe fragmenty gry kluczem do sukcesu

Raków od samego początku przejął inicjatywę i był stroną dominującą. Utrzymywał się częściej i dłużej przy piłce oraz szybko zyskiwał teren. Wysiłki gospodarzy zaowocowały objęciem prowadzeniem w dziesiątej minucie. Marcin Cebula dośrodkował z rzutu rożnego w szesnastkę, gdzie fatalnie zachowali się defensorzy Lecha. Poznaniacy byli pasywni i tylko spoglądali na Frana Tudora, który trafił do siatki po uderzeniu piłki głową. Dla Chorwata to pierwszy gol w tym sezonie Ekstraklasy.

Lech mimo upływającego czasu wciąż był cieniem przeciwnika. Najlepszą okazję miał w 17. minucie po faulu Kamila Piątkowskiego na Tymoteuszu Puchaczu. Sędzia Daniel Stefański podyktował rzut wolny, a do piłki podszedł Nika Kvekveskiri. Futbolówka po uderzeniu Gruzina odbiła się od poprzeczki.

Częstochowianie kontrolowali tempo gry i w 29. minucie wygrywali już 2:0. Ponownie asystę zaliczył Cebula, który tym razem zagrał piłkę w szesnastce po rzucie wolnym z prawej strony boiska. Jego podanie wykorzystał Piątkowski, defensor Rakowa wyskoczył i po strzale głową skierował piłkę w lewy róg bramki. Poznaniacy ponownie nie popisali się w kryciu i ustawieniu.

Zawodnicy Macieja Skorży nie wyglądali dobrze. Grali schematycznie, za wolno i bez pomysłu na przedarcie się przez dobrze zorganizowaną formację defensywną rywala. Raków mógł mieć na koncie trzeciego gola, ale Mickey van der Hart obronił uderzenie Jakuba Araka. Do szatni podopieczni Marka Papszuna schodzili przy wyniki 2:0.

Zdecydowana reakcja

Szkoleniowiec Lecha powiedział prawdopodobnie w przerwie kilka mocnych słów. Ponadto dokonał potrójnej zmiany. Na drugą połowę nie wyszli: Jesper Karlstrom, Daniel Ramirez oraz Alan Czerwiński. W ich miejsce pojawili się: Michał Skóraś, Aron Johannsson i Jan Sykora. Czynniki te spowodowały, że poznaniacy już trzy minuty po wznowieniu gry strzelili gola kontaktowego. Ładna dla oka wielopodaniowa akcja została zakończona przez Sykorę, który podał do Mikaela Ishaka. Szwed wygrał pojedynek powietrzny z bramkarzem i pokonał go po strzale głową.

Wydawało się, że goście pójdą za ciosem, tymczasem Raków w 56. minucie znów prowadził różnicą dwóch trafień. Piątkowski dośrodkował kapitalnie z boku boiska w pole karne, gdzie fantastycznie zachował się Cebula. 25-latek strzelił gola nożycami.

W dalszej części meczu w Bełchatowie gospodarze oddali inicjatywę oponentowi, który nie potrafił wykorzystać tej sytuacji. Lechowi brakowało skuteczności oraz precyzji w decydujących momentach. Ostatecznie zespól Marka Papszuna zasłużenie wygrał 3:1.

W 26. kolejce PKO BP Ekstraklasy, która rozpocznie się już we wtorek (20 kwietnia), Raków zagra na wyjeździe z Wartą Poznań. Z kolei Lech podejmie u siebie Lechię Gdańsk.

Komentarze