Nowy trener Podbeskidzia w oczekiwaniu na start przygotowań

Robert Kasperczyk
Robert Kasperczyk fot. PressFocus

Robert Kasperczyk w minionym tygodniu zastąpił Krzysztofa Brede na stanowisku trenera Podbeskidzia Bielsko-Biała. Nowy opuekun Górali udzialił premierowego wywiadu klubowej stronie internetowej. 53-latek nie ukrywa, że nie może się już doczekać rozpoczęcia pracy z zespołem.

Robert Kasperczyk ma jasny cel na najbliższe miesiące, mając uchronić Podbeskidzie przed spadkiem z PKO Ekstraklasy. Jak na razie bielszczanie wydają się murowanym kandydatem do spadku. Warto zaznaczyć, że pochodzący z Tuchowa trener w przeszłości prowadził już ekipę spod Klimczoka. W związku z tym, więc czego może spodziewać się w klubie.

– Jestem bardzo głodny pracy w szatni, adrenaliny stricte trenerskiej. Myślę, że będzie to widać nie tylko na początku mojej pracy trenerskiej w Podbeskidziu. Najlepiej czuję się w na boisku, czekam na drugiego stycznia jako na początek czegoś nowego i fajnego – powiedział Kapserczyk w rozmowie z oficjalną stroną internetową Podbeskidzia.

Cel jasny jak słońce

– Spotkał mnie ogromny zaszczyt, kiedy otrzymałem pierwszy telefon. To była sondażowa rozmowa, bez żadnych konkretów. Spotkaliśmy się, powiedziałem, że jestem chętny do podjęcia rozmów. To dla mnie miejsce szczególne, któremu nie wypada odmówić – kontynuował trener.

Opiekun Górali nie ukrywa, że kluczowa w walce o utrzymanie ligowego bytu będzie nastawienie psychiczne. – Przy doborze zawodników zasadniczą rolę będzie odgrywała mentalność, a nie tylko umiejętności i przygotowanie fizyczne. Wiadomo, o co walczymy w tej rundzie i nie ukrywam, że ten czynnik będzie dominujący – podsumował Kasperczyk.

Podbeskidzie przygotowania do rundy wiosennej zacznie już poniedziałek 4 stycznia. Tymczasem pierwsze spotkanie ligowe w Nowym Roku ekipa z Beskidów ma rozegrać 31 stycznia, mierząc się z Legią Warszawa. Aktualnie bielszczanie są na 16. pozycji w tabeli, legitymując się dziewięcioma punktami na koncie. Do bezpiecznej lokaty Górale tracą cztery oczka, dlatego jeszcze nic nie jest przesądzone. Bez wątpienia bielszczanie nie złożyli jeszcze broni w walce o utrzymanie ligowego bytu.

Komentarze