Niespodzianka pod Wawelem. Cracovia odetchnęła głęboko

Cracovia - Lech Poznań
Cracovia - Lech Poznań Pressfocus

Niemal cztery miesiące na zwycięstwo w Ekstraklasie czekała Cracovia. Zawodnicy Michała Probierza przegrywali 0:1, ale potrafili odwrócić losy meczu i ostatecznie wygrali 2:1. Dzięki temu mają pięć punktów przewagi nad strefą spadkową.

Ze względu na dobre relacje starcia Cracovii z Lechem nazywane są meczami przyjaźni. O takowej nie mogło być mowy na boisku, ponieważ obie drużyny miały swoje cele do zrealizowania. Pasy wciąż musiały zaciekle walczyć o pozostanie w PKO BP Ekstraklasie. Natomiast poznaniacy mimo rozczarowującej formy nadal marzyli o występach na arenie międzynarodowej w sezonie 2021/2022.

Do szczęścia potrzeba niewiele

Lech od początku chciał zaznaczyć, który zespół będzie tego wieczoru stroną dominującą. Poznaniacy prezentowali się przyzwoicie, chociaż gol na 1:0 dla nich był dość szczęśliwy. W 28. minucie Michał Skóraś strzelił w słupek, ale piłka trafiła do Mikaela Ishaka. Szwed bez problemu pokonał bramkarza.

Cracovia została zdominowana i nie miała wiele do powiedzenia w ofensywie. Oddała bowiem tylko dwa strzały, z czego jeden celny. To wystarczyło jednak do tego, aby na tablicy wskazującej wynik było 1:1. Gracze Lecha kilkukrotnie nieudolnie próbowali oddalić zagrożenie od własnej szesnastki, co ostatecznie się nie udało. Piłka trafiła do Rivaldinho, który zagrał w kierunku wybiegającego na pozycję napastnika Michala Siplaka. Słowak zachował się jak rasowy snajper i dał swojej ekipie remis.

Zmiana o 180 stopni

Michał Probierz wykorzystał świetnie kwadrans spędzony z zespołem szatni. Nie wiadomo co tam powiedział, ale jego słowa wpłynęły pozytywnie na Cracovię, która w drugiej połowie zagrała znacznie lepiej. Kreowała dużo okazji strzeleckich i podejmowała odważne decyzję. Opłaciło się to, ponieważ w 57. minucie zdobyli bramkę na 2:1. Sergiu Hanca oddał strzał, który został zablokowany. Piłka odbiła się od zawodników gości i trafiła do niepilnowanego Pelle van Amersfoorta. Holender trafił do siatki po uderzeniu futbolówki głową.

W dalszej części meczu można było odnieść wrażenie, że bliżej kolejnego trafienia jest Cracovia, która wraz z upływem czasu skoncentrowała się głównie na defensywie. Lech próbował konstruować akcje ofensywne. Oddał jednak za mało strzałów na bramkę Karola Niemczyckiego. Poznaniacy nie zasłużyli na zwycięstwo i finalnie przegrali 1:2.

Komentarze