Niesamowita walka do ostatnich minut w Bielsku-Białej

Kamil Biliński
Kamil Biliński Pressfocus

W niedzielę w pierwszym starciu 16. kolejki PKO BP Ekstraklasy, Podbeskidzie Bielsko-Biała walczyło z Górnikiem Zabrze. Spotkanie dość szybko ułożyło się po myśli Zabrzan. Jednak po przerwie goście opadli z sił, co wykorzystali podopieczni Kasperczyka, którzy w końcówce zadali dwa decydujące ciosy i rzutem na taśmę przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść 2:1 (0:1).

Mocny start Górnika

W pierwszych minutach lepszy futbol prezentowali goście. Górnik objął prowadzenie już w 10. minucie po jednym ze stałych fragmentów gry. Po krótkiej wymianie podań, piłka dotarła pod nogi Janży, który zagrał ją wgłąb pola karnego. Do dośrodkowania z boku boiska najwyżej wyskoczył Koj. Kapitan ekipy z Zabrza strzałem głową z kilku metrów dopełnił formalności.

Inne oblicze gospodarzy

Po przerwie zobaczyliśmy zupełnie inny futbol w wykonaniu piłkarzy Podbeskidzia. Górale z kopyta ruszyli do odrabiania strat. Goście zostali zepchnięci do głębokiej defensywy, a wysoki pressing sprawiał im wiele problemów. Mimo tego, że z całych sił bronili dostępu do własnej bramki, w końcu skapitulowali. Na zegarze była 77. minuta, kiedy strzelec premierowego gola dopuścił się nieprzepisowego zagrania na skraju szesnastki. Z początku arbiter podyktował rzut wolny, jednak całe zdarzenie wymagało konsultacji VAR, po której prowadzący ten mecz zmienił decyzję i wskazał na wapno. Niespodziewanie Chudy wyczuł intencję strzelającego, ale był bezradny wobec dobitki Kamila Bilińskiego. Gdy byliśmy przekonani, że to spotkanie nie przyniesie rozstrzygnięcia Biliński w doliczonym czasie ponownie umieścił futbolówkę w siatce. Tym razem zawodnik gospodarzy trafił do bramki głową. Dzięki zwycięstwu, Podbeskidzie uciekli spod topora i awansowali na 14. lokatę. Z kolei team z Zabrza po raz kolejny nie był w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść.

Komentarze