Nafciarze wypuścili zwycięstwo z rąk

Wisła Płock - Raków Częstochowa
Wisła Płock - Raków Częstochowa PressFocus

Wisła Płock zremisowała 2:2 z Rakowem Częstochowa w pierwszym sobotnim spotkaniu 21. kolejki PKO Ekstraklasy. Pluć sobie w brodę mogą gospodarze, którzy wypuścili z rąk dwubramkowe prowadzenie.

Bez bramek w pierwszej połowie

W pierwszej połowie sobotniego spotkania nie obejrzeliśmy ani jednego gola, choć obie drużyny miały swoje okazje do objęcia prowadzenia. Pierwszą godną odnotowania okazję wypracowali sobie goście, ale po dośrodkowaniu z rzutu wolnego obok słupka główkował Jarosław Jach. Kilkanaście minut później stuprocentową okazję zmarnował Fran Tudor, do którego piłka trafiła po rzucie rożnym. Zawodnik Rakowa z bliska uderzył nad poprzeczką.

Nafciarze odpowiedzieli cztery minuty przed przerwą. Wówczas przed szansą zdobycia gola dla Wisły stanął Kristian Vallo, który dopadł w polu karnym do bezpańskiej piłki, ale jego strzał świetnie wybronił bramkarz Rakowa.

Worek z bramkami rozwiązany

Pięć minut po przerwie bliski zdobycia gola dla gości z Częstochowy był Ivi Lopez, który uderzał z prawej strony pola karnego. Futbolówka trafiła jednak w poprzeczkę. Worek z bramkami rozwiązał się w 56. minucie. Po dośrodkowaniu Mateusza Szwocha celnym uderzeniem głową z siedmiu metrów na listę strzelców wpisał się Patryk Tuszyński.

W 70. minucie podopieczni Radosława Sobolewskiego podwyższyli na 2:0. Tym razem bramkarza Rakowa uderzeniem z około dziesięciu metrów zaskoczył Rafał Wolski. Holec powinien w tej sytuacji zachować się zdecydowanie lepiej. W tym momencie wydawało się, że Wisła zaliczy przełamanie i odniesie zwycięstwo.

Raków nie zamierzał jednak się poddawać i już dwie minuty po stracie drugiej bramki zdobył kontaktowego gola. Po mocnym strzale Ivi Lopeza z rzutu wolnego Kamiński odbił piłkę, ale dopadł do niej jeszcze Kamil Piątkowski i z bliska wpakował do siatki.

W 80. minucie fatalny błąd popełnił Kamiński, który zaliczył nieudane wyjście z bramki i powalił we własnej “szesnastce” Tudora. Sędzia nie miał wątpliwości i podyktował rzut karny dla Rakowa, który pewnym strzałem wykorzystał Ivi Lopez.

Raków uratował tym samym jeden punkt, ale to dla niego drugi ligowy remis z rzędu. Wisła pozostaje natomiast bez wygranej już od pięciu meczów.

Komentarze