Zagłębie Lubin - Śląsk Wrocław
Zagłębie Lubin - Śląsk Wrocław PressFocus

Mecz ostatniej akcji. Derby dla Miedziowych

Zagłębie Lubin rzutem na taśmę zdobyło komplet punktów w piątkowych Derbach Dolnego Śląska przeciwko Śląskowi Wrocław. Bramkę na wagę zwycięstwa 2:1 Miedziowi zdobyli w czwartej minucie doliczonego czasu gry.

W piątkowym meczu od początku było bardzo ciekawie. Najpierw do interwencji po błędzie Guldana zmuszony został bramkarz Zagłębia, a po chwili bardzo gorąco było pod bramką Śląska. Miedziowi już w trzeciej minucie powinni objąć prowadzenie. Po podaniu Szysza w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Drazic, ale przegrał ten pojedynek. Futbolówka trafiła jednak jeszcze do Mraza, który miał przed sobą praktycznie pustą bramką, ale uderzył niecelnie. Kilka chwil później oko w oko ze Szromnikiem stanął Szysz, ale również nie zdołał skierować piłki do bramki.

W 16. minucie niewiele brakowało, a po potężnym strzale z dystansu na listę strzelców wpisałby się Drazić. Futbolówka trafiła jednak w poprzeczkę bramki Śląska. Tymczasem osiem minut później na prowadzenie wyszedł Śląsk. Błąd Baszkirowa wykorzystał wówczas Exposito, który mając przed sobą tylko bramkarza umieścił futbolówkę w bramce.

W 34. minucie wrocławianie mogli podwyższyć na 2:0, ale po zagraniu z lewej strony pola karnego w piłkę przed bramką nie zdołał trafić Pich. Ostatecznie przed przerwą wynik nie uległ już zmianie.

W 58. minucie błąd popełnił Szromnik, który zdaniem sędziego nieprzepisowo powstrzymywał Wójcickiego. W efekcie Zagłębie wywalczyło rzut karny, którego na gola zamienił Drazić. Dziesięć minut później Miedziowi mogli wyjść na prowadzenie, ale tym razem bramkarz Śląska popisał się świetną interwencją po strzale Mraza z pięciu metrów.

Do końca meczu obie drużyny szukały swoich okazji do przechylenia szali zwycięstwa na swoją stronę, ale wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów. Tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego Zagłębie zdobyło jednak zwycięskiego gola. Po dośrodkowaniu Żubrowskiego z rzutu wolnego, piłka trafiła w polu karnym pod nogi Kamila Kruka, który bez zastanowienia uderzył i zmusił Szromnika do kapitulacji.

Komentarze