Marek Papszun: zabrakło finalizacji szans

Marek Papszun
Marek Papszun Pressfocus

Przynajmniej do niedzieli na fotelu lidera zobaczymy Pogoń Szczecin. Portowcy w piątek pokonali Raków Częstochowa (1:0) i wskoczyli na pierwszą pozycję w tabeli.

Rozregulowane celowniki

Raków sam jest sobie winien. Do przerwy to podopieczni Papszuna dyktowali warunki gry, jednak rozregulowane celowniki nie mogły pomóc w zmianie rezultatu. Na pomeczowej konferencji trener Krzyżowców nie owijał w bawełnę: to był dynamiczny mecz. Mimo ciężkiego boiska obie drużyny pokazały dobre przygotowanie. Tempo mocne, dobra organizacja gry z obu stron. Uważam, że pierwsza połowa była pod nasze dyktando. Zabrakło finalizacji szans. Nie podyktowano tez ewidentnego rzutu karnego. Od 60 minuty, od straty bramki mecz wymknął nam się spod kontroli. Zbyt dużo było nerwowości i niedokładności w Rakowie. Pogoń wykorzystała tę szansę. Zaczynamy najgorzej jak można, ale przed nami 15 spotkań. Myślę, że jeszcze sporo meczów wygramy. Uważam, że do 60 minuty wszystko przebiegało tak jak chcieliśmy, za wyjątkiem strzelenia gola – stwierdził Papszun.

Co z tym rzutem karnym?

Do całego zdarzenia doszło w samej końcówce pierwszej odsłony rywalizacji. W 43. minucie Michał Kucharczyk przeszkodził Gutkovskisowi w walce o futbolówkę w powietrzu. Powtórki video ukazały nieczyste zagranie zawodnika Pogoni, który podczas wyskoku z premedytacją popchnął przeciwnika dłońmi. Jeśli się przyjrzymy Kucharczyk w cale nie był zainteresowany piłką. Już gołym okiem było widać, że 29-latek zrobił to z premedytacją. W całej sytuacji zawiedli asystenci VAR. Po kontrowersyjnym zajściu prowadzący te zawody powinien zerknąć, czy aby na pewno wszystko jest tak, jak być powinno, a jednak tego nie zrobił.

Pogoń Szczecin nowym liderem

Dzięki cennym trzem punktom Portowcy prowadzą w klasyfikacji generalnej. Słowa uznania należą się tutaj trenerowi Pogoni, który po przerwie zmienił oblicze swojej drużyny. Piłkarze w drugiej części spotkania atakowali z większą intensywnością i w dodatku momentami spychali Raków do głębokiej defensywy, czego nie można powiedzieć o ich grze w pierwszych trzech kwadransach. Po ostatnim gwizdku Kosta Runjaic nie krył swojego zadowolenia, ale i docenił ciężką pracę rywali: Raków pokazał jakość. Utrudnił nam zadanie. Uważam to zwycięstwo za zasłużone, mimo jednobramkowej przewagi. Dobrze rozpoczęliśmy mecz. Potem nastąpił gorszy czas, kiedy Raków miał dwie sytuacje. W drugiej połowie zagraliśmy dobrze, zespołowo. Jedyny zarzut mam taki, że nie wykorzystaliśmy żadnej z czterech sytuacji, by zamknąć mecz. Chcę pochwalić zespół za przekroczenie granic. To zwycięstwo bardzo cieszy. Czeka nas wesoła podróż do Szczecina. Z meczu na mecz rośnie w nas pewność siebie. Wszyscy zrozumieli, że jest łatwiej, jeśli razem bronimy wynik do końca. Wiemy, że jak gramy na zero to jesteśmy w stanie coś strzelić – podsumował Niemiec.

Młodzieżowiec zapewnił komplet punktów

Gola na wagę zwycięstwa w 58. minucie strzelił Adrian Benedyczak. 20-latek niczym rasowy napastnik nabiegł na piłkę w idealnym momencie i z ostrego kąta trafił do bramki obok lewego słupka.

Na konferencji pomeczowej trener ekipy ze Szczecina pochwalił młodego zawodnika: Benedyczak? Widzimy, jak się rozwija, jak pracuje. To dobrze wyszkolony zawodnik, silny, szybki, ze wsparciem od starszych graczy. Ma przed sobą dużą karierę – skomentował Runjaic.

Komentarze