Liga Mistrzów nie dla Legii. Omonia górą w Warszawie

Bartosz Kapustka
Bartosz Kapustka fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

Rozczarowanie. Legia Warszawa rywalizację o awans do Ligi Mistrzów zakończyła już na drugiej rundzie eliminacyjnej. Podopieczni Aleksandara Vukovicia, w środowy wieczór, przegrali u siebie 0:2 z Omonią Nikozja.

Czytaj dalej…

Mistrzowie Polski do środowego spotkania przystępowali w roli zdecydowanego faworyta. Pierwsze minuty pojedynku mogły napawać optymizmem kibiców stołecznego klubu, bowiem piłkarze Legii długo utrzymywali się przy piłce i zepchnęli cypryjskiego rywala do defensywy. Pierwszy groźniejszy strzał w ósmej minucie zza pola karnego oddał Antolić, ale futbolówka przeszła obok bramki.

Dwie minuty później legioniści powinni objął prowadzenie. Po dograniu Karbownika, świetną okazję do zdobycia bramki miał Pekhart, ale z około dziesięciu metrów uderzył z woleja nad poprzeczką. W kolejnych minutach podopieczni Aleksandara Vukovicia nadal mieli optyczną przewagę, choć Omonia również starała się odgryzać próbami wyprowadzenia kontrataku.

W 26. minucie Legia ponownie zagroziła bramce Omonii. Po dośrodkowaniu Mladenovicia główkował Rosołek, ale jeden z zawodników gości wybił piłkę sprzed linii bramkowej. W ostatnim kwadransie gry pierwszej połowy gra znacznie się zaostrzyła, czego efektem było kilka żółtych kartek dla zawodników obu zespołów. Jedną z nich otrzymał Lewczuk, co później miało swoje konsekwencje.

W samej końcówce pierwszej odsłony odważniej zaatakowali piłkarze Henninga Berga, dwukrotnie poważnie zagrażając bramce Legii. Najpierw w dobrej sytuacji strzeleckiej niecelnie uderzył Bautheac, a kilka chwil później dobrą interwencją popisał się Boruc, który odbił piłkę po mocnym strzale Gomeza z dystansu.

Druga połowa w osłabieniu

Kilka minut po przerwie świetną okazję do zdobycia bramki dla Legii zmarnował Rosołek i była to pierwsza ze złych wiadomości dla warszawskiego zespołu. Od 56. minuty mistrzowie Polski musieli grać w osłabieniu, po tym jak drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Lewczuk. Po tej sytuacji inicjatywę przejęli goście z Cypru, którzy poczuli szansę na sprawienie niespodzianki i wywalczenie awansu do kolejnej rundy.

Szczególnym zagrożeniem dla Legii były zagrania Gomeza z rzutu rożnego, który dwukrotnie próbował bezpośrednio zaskoczyć Boruca. Były reprezentant Polski za każdym razem dobrze interweniował, choć przy jednej z sytuacji pomogła mu również poprzeczka. W 70. minucie Omonia ponownie groźnie zaatakowała, ale tym razem Bautheac nie zdołał dojść do piłki po zagraniu Tzionisa wzdłuż linii bramkowej.

Legia nie zamierzała się także ograniczać do bronienia tylko dostępu do własnej bramki. Bramkarza Omonii potężnym uderzeniem z ostrego kąta próbował zaskoczyć Mladenović, ale Fabiano skutecznie interweniował. Ostatecznie regulaminowy czas gry nie przyniósł rozstrzygnięcia i arbiter musiał zarządzić przeprowadzenie dogrywki.

Dogrywka dla Omonii

Ta nie mogła rozpocząć się gorzej dla gospodarzy. W 92. minucie prowadzący to spotkanie sędzia podyktował rzut karny dla Omonii za faul Jędrzejczyka na jednym z rywali. Kilka chwil później Cypryjczycy wyszli na prowadzenie dzięki pewnemu uderzeniu Jordiego Gomeza z jedenastu metrów. Kilka minut później doszło do kontrowersyjnej sytuacji, bowiem wydawało się, że w polu karnym Omonii nieprzepisowo powstrzymywany był Kante. W tym przypadku nie usłyszeliśmy jednak gwizdka arbitra.

Nadzieje na odrobienie strat Legia definitywnie straciła w 107. minucie, kiedy goście z Nikozji zdobyli drugiego gola. Po dośrodkowaniu Asante z prawej strony boiska, do bramki Legii z bliska głową trafił Thiago. Do końca pojedynku Cypryjczycy spokojnie kontrolowali wydarzenia na boisku, a wynik 2:0 nie uległ już zmianie.

Po końcowym gwizdku sędziego Omonia mogła świętować awans do kolejnej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Legii na pocieszenie pozostanie możliwość kontynuowania przygody z europejskimi pucharami w eliminacjach do Ligi Europy.

Komentarze