LK: Śląsk wywiązał się z roli faworyta i wywalczył awans

Slask Wroclaw - Paide Linnameeskond
Slask Wroclaw - Paide Linnameeskond fot. PressFocus

Śląsk Wrocław wygrał w czwartkowy wieczór 2:0 (1:0) z Paide Linnameeskond i wywalczył awans do kolejnej fazy rozgrywek, gdzie zmierzy się z ormiańskim Araratem. Mocnym punktem zespołu Jacka Magiery był przede wszystkim Victor Garcia Marin.

Śląsk Wrocław z kontrolą absolutną

Śląsk Wrocław przystępował do starcia z Estońską Barceloną, chcąc postawić kropkę nad “i” przy awansie do kolejnej fazy rozgrywek. W pierwszym boju między obiema ekipami górą był WKS, który wygrał 2:1. Tym samym to polska drużyna przystępowała do starcia w uprzywilejowanym położeniu.

W pierwszych fragmentach rywalizacji mniej więcej 10 tysięcy widzów zgromadzonych na trybunach nie było świadkami intensywnego starcia. Obie drużyny miały do siebie respekt, co skutkowało tym, że mało było sytuacji strzeleckich. Pierwsza groźna akcja meczu miała miejsce dopiero w 15. minucie, gdy celnym strzał wyróżnił się Victor Garcia. Bramkarz rywali nie dał się jednak zaskoczyć.

Najlepszą okazję do zdobycia bramki w pierwszych trzech kwadransach rywalizacji miał z kolei Erik Exposito. Hiszpan w 22. minucie znalazł się w sytuacji oko w oko z golkiperem rywali. Oddał strzał z lewej nogi po podaniu Mateusza Praszelika. Górą w tym pojedynku był jednak Mihke Aksalu, który ponownie wyróżnił się udaną interwencją między słupkami bramki Paide.

Jednostronne spotkanie i bezbarwni rywali

Na przerwę ostatecznie Śląsk udał się z jednobramkową zaliczką, co byłe efektem akcji z udziałem Exposito. Napastnik Wojskowych twardo trzymał się na nogach w polu karnym rywali, po czym wystawił piłkę Patrykowi Janasikowi, a ten mocnym strzał pokonał bramkarza Paide Linnameeskond i zespół Jacka Magiery był krok bliżej awans do kolejnej rundy rozgrywek.

W drugiej połowie pierwsza godna uwagi akcja miała miejsce w 53. minucie, gdy Garcia po strzale z rzutu wolnego trafił w słupek. Hiszpan był jednak skuteczniejszy w 65. minucie. Wówczas zamienił na gola podanie Waldemara Soboty, który odważnym wejściem w pole karne w sobie tylko znany sposób podwyższył prowadzenie Śląska na 2:0. Do końca meczu wynik już się nie zmienił.

Komentarze