Kapitulacja Rakowa w Gandawie. Koniec marzeń o Lidze Konferencji

Piłkarze Raków Częstochowa
Piłkarze Raków Częstochowa Pressfocus

Los awansu do fazy grupowej Ligi Konferencji rozstrzygnął się w Belgii. Właśnie tam Raków Częstochowa rywalizował z Gent. Od pierwszych minut spotkania na Ghelamco Arenie byliśmy świadkami niezłego widowiska. Przed przerwą gospodarze doprowadzili do remisu w dwumeczu, przez co w drugiej odsłonie działo się jeszcze więcej. Ostatecznie więcej błędów popełniła drużyna Papszuna. Pojedynek zakończył się pewnym zwycięstwem Bawołów 3:0 (1:0). Taki wynik sprawił, że Raków zakończył przygodę z europejskimi rozgrywkami.

Dobry początek Rakowa

Od początku spotkania oglądaliśmy ofensywny futbol. Raków zachwycał wolą walki oraz dobrą organizacją pod własną bramką. Gent zdecydowanie lepiej czuło się przy piłce. Jednak zespół Marka Papszuna stosując wysoki pressing, zmuszał rywala do błędów. Na boisku było sporo wolnych stref, co sprzyjało kontratakom, w których Medaliki czuły się znakomicie.

Kovacevic grał świetnie, ale został pokonany

Po upływie 20. minut kontrolę nad meczem przejęli gospodarze. Po raz pierwszy Vladan Kovacevic interweniował przy uderzeniu Tarika Tissoudaliego. Wówczas zawodnik Gent, dryblując minął dwóch obrońców i huknął wprost w golkipera Rakowa. Dodajmy tylko, że był to dopiero początek belgijskiej ofensywny.

Kilka akcji później, Laurent Depoitre oddał mocny strzał w prawy dolny róg. Kovacevic miękko stał na nogach, dzięki czemu udaremnił groźny atak przeciwnika. Zaraz potem Depoitre znów próbował umieścić piłkę w siatce. Jednak i tym razem górą okazał się gracz z Bośni i Hercegowiny.

Tymczasem Medaliki znacznie straciły na jakości. Brak celnych podań oraz mniejsza pewność siebie błyskawicznie napędzały gospodarzy. Gent prowadziło grę, lecz można było odnieść wrażenie, że do przerwy utrzyma się bezbramkowy remis.

Tak się jednak nie stało. Nieoczekiwanie Tarik Tissoudali zdobył gola do szatni. Holenderski napastnik wykorzystał złe ustawienie obrońców Rakowa, wybiegł do zagrania Depoitre i pewnym uderzeniem z bliska nie dał większych szans tak dobrze spisującemu się między słupkami, Kovacevicu. Co ciekawe, była to dopiero pierwsza bramka stracona przez Raków w eliminacjach do Ligi Konferencji.

Gent szukało drugiego gola

Wraz z rozpoczęciem drugiej odsłony, Gent ruszyło do przodu. Gospodarze niesieni golem sprzed przerwy, co chwilę naciskali defensorów Rakowa. Tym samym ekipa z Częstochowy została zepchnięta do głębokiej defensywy. Kolejne minuty okazały się bardzo trudnym momentem spotkania dla wicemistrzów Polski. Raków grał bezbarwnie. Każda próba kontrataku kończyła się niepowodzeniem. Na dodatek słaba dynamika w rozgrywaniu sprzyjała groźnym stratom jeszcze na własnej połowie.

Kilka minut, które wstrząsnęło Częstochową

Raków z całych sił bronił dostępu do bramki. Goście za wszelką cenę chcieli dotrwać do dogrywki, ponieważ Gent z każdą kolejną akcją, zyskiwało na sile.

W 70. minucie Vadis Odjidja-Ofoe podciął skrzydła Medalikom. Były zawodnik Legii Warszawa pokusił się na uderzenie z dystansu. Okazało się to bardzo dobrym pomysłem, gdyż futbolówka wleciała do siatki tuż obok lewego słupka.

Gdyby tego było mało, 120 sekund później Julien De Sart przypieczętował awans swojej drużyny do europejskich pucharów. Młody pomocnik dopadł do piłki przed polem karnym Rakowa, zauważył, że ma sporo wolnego miejsca i w ostatniej chwili uderzył w kierunku prawego rogu. Vladan Kovacevic wyciągnął się jak struna, ale pozostał bezradny, co oznaczało koniec marzeń o historycznym wyczynie.

Koniec końców, Raków Częstochowa pokazał kawał dobrej piłki w tych kwalifikacjach. Marek Papszun udowodnił, że jest osobą we właściwym miejscu oraz na właściwym stanowisku. W wywalczeniu awansu zabrakło niewiele, więc możemy być pewni mocnego powrotu Medalików do Europy już w przyszłym sezonie.

Komentarze