Raków – Gent: częstochowianie sprawili kolejną sensację!

Raków - Gent
Raków - Gent Pressfocus

Raków dokonał czegoś, co wydawało się niemal niemożliwe. Częstochowianie pokonali bowiem 1:0 Gent w pierwszym meczu czwartej rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy. Zespół Marka Papszuna wykonał niezwykle ważny krok w stronę awansu do fazy grupowej.

Miłe złego początki

W początkowej fazie meczu Gent chciał przejąć inicjatywę i mieć spotkanie pod kontrolą. Nie było to jednak tak łatwe, jak się spodziewali. Goście popełniali bowiem błędy, który starali się wykorzystać zawodnicy Rakowa. Częstochowianie pierwszy strzał tego dnia oddali po dziesięciu minutach gry. Wówczas Mateusz Wdowiak zagrał do Marcina Cebuli, a ten wszedł w pole karne i spróbował pokonać bramkarza. Sinan Bolat złapał jednak bez problemu.

Wraz z upływem czasu Raków miał coraz więcej kłopotów. Gent coraz skutecznie narzucał swoje warunki gry. Uniemożliwiał częstochowianom wyprowadzanie kontrataków. Ponadto belgijski zespół skutecznie tworzył sobie przestrzeń na rozegranie akcji. W ich poczynaniach widać było jakość. Marek Papszun w 17. minucie musiał zmierzyć się z niemałym problemem. Zoran Arsenic podczas walki o piłkę nieszczęśliwie upadł na nadgarstek i zaczął zwijać się z bólu. Uraz okazał się na tyle poważny, że Chorwat błyskawicznie udał się do szatni. Jego miejsce kilka minut później zajął Milan Rundic.

Po stronie Rakowa najlepszym zawodnikiem w pierwszej połowie był Vladan Kovacevic. Bośniak w 32. minucie uchronił swój zespół przed stratą gola w niezwykle groźnej sytuacji .Bramkarz gospodarzy świetnie obronił strzał Tarika Tissoudaliego. Chwilę przed zejściem do szatni, częstochowianie starali się zagrozić bramce rywala. Ponad bramką uderzył bowiem Rundic.

Bielsko-Biała w euforii!

Po zmianie stron Raków wciąż był w trudnej sytuacji. Rywal dominował w statystyce posiadania piłki i kreował kolejne okazje strzeleckie. Próby zawodników belgijskiego kluby były jednak niecelne i ekipa Marka Papszuna wciąż miała korzystny wynik.

W 64. minucie częstochowianie doprowadzili do euforii kibiców zgromadzonych na obiekcie w Bielsko-Białej. Po rzucie różnym wykonywanym przez Rakowa, futbolówka trafiła w szesnastkę gości, gdzie fatalny w skutkach błąd popełnił jeden z graczy Gentu. Podał on wprost do Andrzeja Niewulisa, który zachował zimą krew i uderzył świetnie w lewy róg bramki.

Gol dla Rakowa wcale nie oznaczał, że graczom Marka Papszuna grało się łatwiej. Gent był bowiem jeszcze bardziej zdeterminowany do tego, aby zdobyć minimum bramkę. Belgijska drużyna nie zamierzała bowiem wracać do kraju ze świadomością, że musi odrabiać stratę. Goście wciąż atakowali, a częstochowianie bronili się momentami wręcz desperacko, ale skutecznie.

W 87. minucie doszło do niebezpiecznej sytuacji, ponieważ Nurio Fortuna i Wojciech Długosz zderzyli się głowami, przy czym dużo bardziej ucierpiał Polak. Przez kilka minut nie podnosił się z boiska. Niewykluczone, że doznał wstrząśnienia mózgu. Marek Papszun wykorzystał już limit pięciu zmian i nie mógł wprowadzić nikogo z ławki rezerwowych. Częstochowianie o obronę jednobramkowego prowadzenia walczyli zatem bez jednego zawodnika. Misja ta zakończyła się jednak sukcesem, gdyż Raków niespodziewanie, a nawet sensacyjnie wygrał 1:0 i uczynił ważny krok w stronę awansu do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy.

Komentarze