Przełamanie Legii w rundzie wiosennej

Piłkarze Legii Warszawa
Piłkarze Legii Warszawa Pressfocus

Starcie z Wisłą będzie idealnym pojedynkiem na przełamanie. Legioniści w dwóch kolejnych meczach z Wartą Poznań i Bruk-Bet Termalicą Nieciecza nie byli w stanie strzelić bramki. Pogrążona w kryzysie Biała Gwiazda była rywalem, z którym mistrz Polski mógł powalczyć o pierwsze zwycięstwo w rundzie wiosennej.

Mistrz Polski z pierwszym golem w tej rundzie

Jeszcze przed spotkaniem kibice stołecznego klubu dały wyraz swojej niechęci względem prezesa Dariusza Mioduskiego, poświęcając mu wulgarny transparent. Także w trakcie meczu dało się słyszeć z trybun przyśpiewki, obrażające właściciela Legii Warszawa. Gospodarze mecz rozpoczęli od szybkiego objęcia prowadzenia. Z piłką przy nodze z lewej strony boiska popędził Maciej Rosołek i dośrodkował ją dokładnie w pole karne. Tam strzałem głową szans na skuteczną interwencję bramkarzowi Wisły szans nie dał Thomas Pekhart. Dla Czecha było to czwarte trafienie w obecnym sezonie.

Zaledwie kilka później szansę na podwyższenie prowadzenia miała Legia, jednak w trakcie zamieszania w polu karnym obrońcom Wisły udało się skutecznie wyekspediować piłkę. Początek meczu upływał pod dyktando Wojskowych, którzy co chwilę gościli pod polem karnym Białej Gwiazdy. Ta pierwszą groźną sytuację stworzyła sobie w 19 minucie. Ondrasek uderzył jednak minimalnie niecelnie

Przed przerwą zakotłowało się jeszcze w 40 minucie w polu karnym Wojskowych. Do groźnej wrzutki z rzutu wolnego doskoczył Colley, jednak nie zdołał umieścić piłki w siatce. Do szatni zespoły schodziły przy jednobramkowym prowadzeniu Legii. Wisła potrafiła stwarzać zagrożenie, jednak po jej stronie w statystykach przy liczbie celnych strzałów widniało “0”.

Po przerwie emocje opadły

Na drugą połowę oba zespoły wybiegły na boisko bez żadnych zmian personalnych. Zmieniło się za to zaangażowanie piłkarzy w to spotkanie. Po przerwie byliśmy świadkami mniejszej liczby groźnych akcji z obu stron, a tempo meczu wyraźnie spadło. W 64 minucie Thomas Pekhart mógł podwyższyć wynik na 2:0, ale jego strzał znakomicie obronił Biegański.

Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się jednobramkowym zwycięstwem Legii fatalny błąd popełnił Miszta. 20-latek wypluł przed siebie płaskie dośrodkowanie Ondraska, a piłkę do pustej bramki wbił Konrad Gruszkowski. Sędzia długo analizował jeszcze te sytuacją z wykorzystaniem Varu, jednak finalnie bramka została uznana. W niegroźnej sytuacji Legia sama narobiła sobie kłopotów, a Wisła zdobyła upragnionego gola na 1:1. 

Ostatnie minuty pod znakiem rozpaczliwych ataków gospodarzy

W ostatnich minutach Wojskowi starali się zagrozić bramce Wisły wrzutkami w pole karne, jednak najczęściej były one zbyt słabe i niedokładne. Dobrą okazję miał po wrzutce z rzutu wolnego miał Mateusz Wieteska, jednak kolejną udaną paradą popisał się bramkarz Białej Gwiazdy.

Piłkarze Aleksandara Vukovicia zwycięstwo wyszarpali w doliczonym czasie gry. Piłkę z rzutu wolnego wrzucił Josue, a Wieteska wykorzystał niefrasobliwą interwencję Biegańskiego i strzałem głową strzelił gola na 2:1. Po analizie Var sędzia gola uznał i Legioniści mogli cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w rundzie wiosennej.  

Legia miała w tym meczu dużo szczęścia, jednak jej gra wciąż daleka była od ideału. Nie zachwyciła także Wisła Kraków, której bramkę podarował w tym meczu Miszta. Jak na razie w grze drużyny nie widać zbytnio ręki nowego szkoleniowca, którym został kilka tygodni temu Jerzy Brzęczek.

Komentarze