Legia jako jedyna dojrzała do walki o tytuł

Piłkarze Legii Warszawa
Piłkarze Legii Warszawa PressFocus

W połowie lutego Legia traciła do Pogoni dwa punkty, ale w kolejnych trzech meczach zrobiła plus dziewięć w stosunku do niej i teraz, gdy wkracza w decydującą fazę sezonu, już ledwie widzi tych, których zostawiła z tyłu. Tyle w kwestii, ile w lidze mamy drużyn dojrzałych do walki o tytuł – czytamy w serwisie Goal.pl.

Jakoś pod koniec stycznia umówiłem się na wywiad z Bogusławem Leśnodorskim – pisze autor tekstu na stronie Goal.pl. I kontynuuje: – Gdy już dogadaliśmy termin, dostałem od niego SMS-a: “Ale o Legii nie rozmawiamy”. Jako że Legia w moim założeniu miała być głównym tematem rozmowy, trochę ponegocjowaliśmy i znaleźliśmy kompromis. Miałem więc okazję zadać mu pytanie, czy w momencie, gdy Legia swoją grą nie przekonuje, nie ma ani najlepszego ataku, ani najlepszej obrony (Pogoń na tamtym etapie w całym sezonie straciła o pięć goli mniej niż Legia przy samej Łazienkowskiej…), a rywali w tabeli wyprzedza zaledwie o punkt, nie doszliśmy do momentu, gdy powinna się bać o utrzymanie tytułu. – Dla Legii sytuacja byłaby dużo trudniejsza, gdyby to był następny sezon. Wtedy w analogicznym momencie rozgrywek uważałbym, że to Raków zostanie mistrzem Polski. Teraz to nie jest jeszcze ich czas. Dziś nie widzę dla Legii żadnej konkurencji – odpowiedział Leśnodorski. Po chwili dodał, że drużyny teoretycznie bijące się z jego byłym klubem dopiero teraz odczują smak presji i to, jak destrukcyjnie potrafi ona działać.

Po ostatnich meczach słowa byłego prezesa Legii wyglądają proroczo, choć pewnie to złe słowo. Nie mówimy przecież o jakiejś niemożliwej do przewidywania przyszłości, a czymś, co wydawało się naturalne, jeśli śledzi się polską piłkę. W ostatnim pięcioleciu, w którym Legia zdobywała mistrzostwo aż cztery razy, liderem na półmetku była tylko raz – w sezonie 2019/20, gdy jednak grupa pościgowa była ogromna. Piast i Pogoń traciły do niej po punkcie, Śląsk i Cracovia – po dwa. Za moment dystans miał się wyraźnie powiększyć. Rok wcześniej pierwsza na półmetku była Lechia, dwa lata Górnik, trzy znów Lechia, a cztery Piast. W dwóch ostatnich przypadkach przewaga ówczesnych liderów nad warszawianami wynosiła osiem punktów, ale i tak w czerwcu Zygmunt III Waza miał okazję przywdziać szalik Legii. Żaden z tych liderów nie skończył ligi przed Legią, raz z drugiej (a nawet z trzeciej) linii skutecznie zaatakował Piast, co możemy traktować jako wyjątek potwierdzający regułę. Teraz Legia oczywiście wciąż nie jest mistrzem, nie można jej rywalom zabierać szans na dziesięć kolejek przed końcem sezonu, jednak tendencje (bieżąca i przeszła) są aż nadto widoczne.

Kilka dni po wspomnianych słowach Leśnodorskiego Legia przegrała z Podbeskidziem, a zamiast niej z góry na wszystkie drużyny Ekstraklasy spojrzała Pogoń. Szczecinianie w kolejnych dwóch tygodniach dorzucili jeszcze cztery punkty – wygrywając z Cracovią i remisując z bardzo mocnym od momentu pokonania kryzysu Piastem. W tym samym czasie Legia punktowała identycznie, by po trzech kolejkach mieć już siedem punktów przewagi nad szczecinianami.

Cały tekst na stronie Goal.pl

Komentarze