Legia nie pozostawiła wątpliwości i pokonała Raków w hicie kolejki

Luquinhas
Luquinhas PressFocus

Legia Warszawa udokumentowała swoją przewagę i pokonała Raków Częstochowa (2:0) po trafieniach Luquinhasa i Tomasa Pekharta.

Mecz pomiędzy drugą a trzecią drużyną polskiej Ekstraklasy był z góry skazany na miano szlagieru kolejki. Choć ten mecz nie zapadnie nam w pamięci na długo, to Legia Warszawa zagrała tego dnia znacznie dojrzalej i w pełni zasłużyła na zwycięstwo.

Już w 13. minucie stworzyła sobie dobrą sytuację. Po dośrodkowaniu z prawej strony uderzał Filip Mladenović i arbiter w pierwszej chwili podyktował rzut karny. Cofnął swoją decyzję, gdy okazało się, że to nie Petr Schwarz zagrywał piłkę ręką, a Tomas Pekhart. Wojskowi udokumentowali swoją przewagę dopiero w 29. minucie. Aktywny od początku Bartosz Kapustka zagrał do Pawła Wszołka, a ten pięknym dośrodkowaniem obsłużył Luquinhasa. Brazylijczyk uciekł spod krycia i z łatwością wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Jeszcze przed przerwą Legia mogła zdobyć drugą bramkę, ale dobry strzał Andre Martinsa obronił Dominik Holec.

Bezzębni goście

Przez całą pierwszą połowę Artur Boruc był niemal bezrobotny i nie zmieniło się to po zmianie stron. Tuż po przerwie pięknego strzału przewrotką spróbował Pekhart, ale trafił prosto w golkipera Rakowa. Częstochowianie mieli jedną dobrą okazję do wyrównania, ale w 56. minucie Vladislavs Gutkovskis nie zdołał na wślizgu skierować piłki do siatki po dośrodkowaniu z prawej strony. Legia niespiesznie starała się zamknąć mecz i udało jej się osiągnąć cel na pół godziny przed końcem meczu. W polu karnym Fran Tudor sfaulował Mladenovicia i choć piłkarze Rakowa długo kłócili się z arbitrem, ten nie cofnął swojej decyzji i podyktował jedenastkę. Podszedł do niej Pekhart i pewnym strzałem w prawą stronę nie dał szans dobrze dysponowanemu golkiperowi gości.

Choć to częstochowianie potrzebowali bramek, to bliżej szczęścia byli – po raz kolejni – Legioniści. Strzał Mateusza Wieteski obronił jednak, dobrze dysponowany, Holec.

Gospodarze byli tego dnia znacznie lepsi. Luquinhas zdobył swoją pierwszą ligową bramkę w tym sezonie, Pekhart pewnie wykorzystał rzut karny, a warto też pochwalić Kapustkę i Wszołka, którzy napędzali kolejne ataki Legionistów. Dzięki zwycięstwu podopieczni Czesława Michniewicza pozostaną na drugim miejscu w tabeli ze stratą dwóch oczek do Pogoni. Między Rakowem, a liderem ze Szczecina jest już znacznie więcej, bo sześć oczek różnicy.

Komentarze