Lechia pokonała swoje słabości. Przełamanie w Płocku

Piłkarze Lechii Gdańsk
Piłkarze Lechii Gdańsk Pressfocus

Piątkowym popołudniem rozpoczęła się 28. kolejka PKO BP Ekstraklasy. W pierwszym pojedynku obejrzeliśmy rywalizację Wisły Płock z Lechią Gdańsk. Na nudę nie mogliśmy narzekać. Goście wyszarpali trzy punkty w samej końcówce i odnieśli pierwsze zwycięstwo od czterech kolejek 3:1 (1:0).

Emocjonujący początek

Wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego Lechia Gdańsk ruszyła do ataku. Wysoki pressing pozwalał na szybki odbiór piłki na połowie przeciwnika. Zaledwie po sześciu minutach doszło do dyskusyjnej sytuacji w polu karnym gospodarzy. Początkowo Łukasz Szczech nie zważał na protesty podopiecznych Piotra Stokowca, jednak w pewnym momencie do akcji wkroczył VAR. Powtórki wideo ukazały faul jednego z obrońców Wisły Płock, który nieprzepisowo zatrzymał Conrado.

Jedenastkę bez większego problemu wykorzystał Flavio Paixao. Krzysztof Kamiński nie miał szans przy mocnym uderzeniu i futbolówka wpadła do siatki tuż obok lewego słupka.

Słaba skuteczność Nafciarzy

Pomimo szybko strzelonej bramki, Lechia zwolniła tempo gry i przez kilka kolejnych chwil mecz toczył się głównie w środku pola. Wszystko zmieniło się, kiedy płocczanie przejęli inicjatywę. Po kwadransie mieliśmy pewność, że gospodarze chcą doprowadzić do remisu.

Trzeba przyznać, że było na to sporo okazji. Najpierw Patryk Tuszyński próbował zmienić wynik strzałem głową, lecz piłka nieszczęśliwie trafiła w poprzeczkę. Później z dystansu przymierzył Jakub Rzeźniczak. Tym razem lepszy okazał się Kuciak, który kapitalnie uchronił swoją ekipę przed stratą gola.

Najciekawiej zrobiło się w 35. minucie, gdy Kristers Tobers popełnił prosty błąd i sfaulował rywala we własnym polu karny. Przed wielką szansą stanęli wówczas Nafciarze. Niespodziewanie z bliskiej odległości pomylił się Mateusz Szwoch i do przerwy wynik nie uległ już zmianie.

Wisła Płock zasłużyła na więcej

Od początku drugiej odsłony Wisła Płock była aktywniejsza pod bramką przeciwnika. Nafciarze momentami spychali gości do głębokiej defensywy, ale między słupkami na posterunku stał Dusan Kuciak. Golkiper Lechii bronił jak natchniony. Nieoczekiwanie w 74. minucie podczas zamieszania w polu karnym Słowak pozostał bezradny do dobitki Kocyły i mecz zaczął się od początku.

Lechia dokonała niemożliwego. Zespół z Gdańska podciął skrzydła rywalom kilka minut później. W końcówce Maciej Gajos posłał dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego. Futbolówkę w powietrzu dopadł Bartosz Kopacz, który precyzyjnym uderzeniem głową skierował ją pod samą poprzeczkę.

Z kolei w doliczonym czasie gry ostateczny rezultat pojedynku ustalił Joseph Ceesay. Szwed w sytuacji sam na sam zachował zimną krew i płaskim strzałem pokonał bramkarza. Goście na przełamanie czekali od czterech kolejek, a dzięki wygranej awansowali na czwartą pozycję w tabeli.

Komentarze