Marian Kelemen
Marian Kelemen fot. ASInfo

Kelemen znów został na lodzie

Marian Kelemen udanie pożegnał się ze Śląskiem Wrocław, notując wiosną kilka świetnych występów i prowadząc WKS do zwycięstwa w grupie spadkowej Ekstraklasy. Po odejściu ze stolicy Dolnego Śląska nie znalazł jednak rozsądnej opcji transferowej i “stracił” rundę jesienną…

Czytaj dalej…

Kelemen do Śląska trafił wiosną 2010 roku. W barwach polskiego zespołu sięgnął po wicemistrzostwo i mistrzostwo kraju, będąc jednocześnie jedną z jego największych gwiazd. Po zakończeniu poprzedniego sezonu kontrakt Słowaka wygasł, a ten nie zgodził się na obniżenie swoich zarobków. Mówiło się o tym, że Kelemen zarabiał około 100 tys. złotych miesięcznie, a Śląsk kwotę tę chciał obciąć przynajmniej o połowę.

Co obecnie dzieje się z zawodnikiem, który w Ekstraklasie zagrał 113 razy? – Przebywam na Słowacji, trenuję u siebie w Michalovcach i cierpliwie czekam. Trochę ta moja przerwa nie była planowana, ale piłka jest nieprzewidywalna. Czasem trudno zrozumieć futbol – mówi w rozmowie z Goal.pl.

– Trudno mi zrozumieć ten brak klubu, tym bardziej, że końcówkę sezonu miałem bardzo udaną. Trenuję, jestem zdrowy. Miałem jakieś zapytania, było jednocześnie blisko, ale i daleko. Były telefony, lecz nic nie zostało dopięte na ostatni guzik – dodaje.

34-letni golkiper mimo braku pracy nie próżnuje. Poza tym wspomina, że półroczna przerwa to już dla niego żadna nowość. – Trzymam kilogramy, trenuję bardzo ostro. Plusem jest też to, że taką sytuację, że jestem bez klubu, przerabiałem już dwukrotnie (m.in. wtedy, kiedy przychodził do Śląska Wrocław – red.). Mam w tym doświadczenie – śmieje się słowacki bramkarz. – Brakuje mi meczowej adrenaliny, ale… nagle bronić nie zapomnę – podsumowuje.

z Wrocławia – Przemysław Mamczak

Komentarze