Kapitalny mecz w Poznaniu, Lech stracił wygraną w końcówce

Mikael Ishak
Mikael Ishak fot. PressFocus

To było naprawdę dobre widowisko! W pierwszej niedzielnej potyczce PKO BP Ekstraklasy gracze Lecha Poznań zremisowali z Rakowem Częstochowa 3:3 (1:2). Gospodarze byli blisko zainkasowania kompletu punktów, ale znowu zawiedli w samej końcówce. Trzech oczek pozbawił ich Szelągowski, który popisał się piękną akcją i pewnym uderzeniem pokonał Bednarka.

Czytaj dalej…

Częstochowianie objęli prowadzenie w 16. minucie. Wtedy to Cebula dokładnie zagrał do Lopeza, a ten pewnym uderzeniem pokonał Bednarka. Kilka minut potem próbował sam Cebula, ale tym razem golkiper Lecha był na posterunku.

W 23. minucie na uderzenie zdecydował się Lopez. Gracz Rakowa był blisko podwyższenia, ale Bednarek popisał się skuteczną interwencją i lider PKO BP Ekstraklasy miał po tej akcji jedynie rzut rożny. W 26. minucie Crnomarković główkował po dośrodkowaniu Ramireza, lecz dobrze ustawiony był Szumski.

W 31. minucie było 2:0 dla przyjezdnych. Lopez zagrał do Cebuli, ten wypatrzył w polu karnym Zawadę, który nie miał problemów z umieszczeniem futbolówki w siatce. Kilkadziesiąt sekund później gospodarze zdobyli bramkę kontaktową. Ishak uderzył bez przyjęcia (po podaniu od Skórasia) i Lech wciąż mógł marzyć nawet o komplecie oczek.

Kolejorz ruszył do odważnych ataków po przerwie. Kilka minut po zmianie stron podopieczni Żurawia wyrównali. Wilusz zagrał piłkę ręką, sędzia przyznał Lechowi rzut karny, a jedenastki nie zmarnował Moder. W 51. minucie pięknie przymierzył zaś Ramirez i mieliśmy 3:2 dla Kolejorza.

Siedem minut potem goście mogli wyrównać. Lopez miękko zagrał do Niewulisa, ten huknął z pierwszej piłki, lecz zabrakło mu nieco precyzji przy tym strzale.

W 85. minucie do wyrównania chciał doprowadzić Gutkovskis. Gracz gości zdecydował się na płaski strzał, ale Bednarek zdołał intuicyjnie obronić nogami i Lech wciąż prowadził jednym golem.

Zmieniło się to w doliczonym czasie gry. Wówczas Bednarka ładnym uderzeniem pokonał Szelągowski, który przeprowadził fantastyczny rajd. Najpierw próbował go gonić Puchacz, ale w pewnym momencie odpuścił przed polem karnym Lecha, tak samo jak Butko. Do szarżującego rywala wyskoczył Satka, jednak dał się minąć prostym zwodem, piłkarz Rakowa złamał akcję do środka, a następnie technicznym strzałem z około 11 metrów zaskoczył bramkarza Lecha, pozbawiając gospodarzy kompletu punktów.

Ostatecznie wynik tego spotkania nie uległ już zmianie i oba kluby zdobyły po jednym oczku. W tym momencie gospodarze są na dziesiątym miejscu (dziesięć punktów). Raków pozostał na pierwszej lokacie. Obecnie zawodnicy Papszuna mają 21 punktów.

Komentarze