Kamil Biliński Podbeskidzie Bielsko-Biała
Kamil Biliński Podbeskidzie Bielsko-Biała PressFocus

Kamil Biliński: możemy rywalizować z każdym jak równy z równym

Gdy w trzech ostatnich meczach poprzedniego roku Podbeskidzie straciło 13 goli, niewielu wierzyło w udaną walkę o utrzymanie. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna – w trzech kolejnych starciach Górale zdobyli aż siedem punktów i podnieśli się z ostatniego miejsca. Jednym z autorów nowego początku bielszczan jest Kamil Biliński, który w tym sezonie już siedmiokrotnie trafiał do siatki rywali.

Napastnika beniaminka zapytaliśmy między innymi o genezę radykalnych zmian, jakie zaszły pod Klimczokiem, wizję przyszłości bielszczan, a także o jego osobiste plany i przewidywania związane z polską kadrą i końcową klasyfikacją w Ekstraklasie.

Jak przebiega powrót do zdrowia?

Powoli, coraz lepiej. Nie jest to jeszcze w stu procentach zaleczone i czeka mnie dalsza rehabilitacja, jednak już trenuję z zespołem, więc mam nadzieję, że będę gotowy na spotkanie z Jagiellonią.

W ostatniej kolejce Podbeskidzie mierzyło się z Cracovią. Chociaż wyszliście na prowadzenie, nie zdołaliście go utrzymać i do domu wróciliście z jednym punktem. Jak w szatni przyjęto wynik starcia z Pasami?

Prowadziliśmy, a Cracovia nie zagrażała naszej bramce. Niestety przeciwnicy strzelili gola z rzutu karnego, a my straciliśmy kontrolę nad meczem. Od 63. minuty graliśmy w dziesięciu, więc w przekroju drugiej połowy bylibyśmy zadowoleni z remisu. Jednak wiemy, co wydarzyło się w ostatniej minucie meczu i to sprawia, że czujemy ogromny niedosyt. Przed rozpoczęciem starcia bylibyśmy zadowoleni z wyniku. Cracovia nie jest zespołem, z którym łatwo się rywalizuje i zdobywa punkty, ale gdyby nie okazja, jaką zmarnowaliśmy w samej końcówce, inaczej traktowalibyśmy ten rezultat.  

W trzech ostatnich meczach poprzedniego roku straciliście aż 13 goli, natomiast w trzech noworocznych starciach rywale tylko dwukrotnie trafili do waszej siatki. Czym spowodowana jest tak radykalna zmiana?

Pod koniec tamtego roku sięgnęliśmy dna, wiedzieliśmy, że już gorzej być nie może. W klubie pojawiła się “nowa miotła”, wielu zawodników chciało się pokazać i udowodnić, że to oni zasługują na granie. Wielu chłopaków odżyło pod wodzą nowego szkoleniowca. Sparingi, okres przygotowawczy pozwoliły nam uwierzyć w siebie, a trzy ostatnie mecze pokazały, że możemy rywalizować z każdym jak równy z równym, co nie było takie oczywiste jeszcze przed zimową przerwą.

Cały wywiad z Kamilem Bilińskim znajdziecie na Goal.pl.

Komentarze