Hołota: Wzmocnienia są nieuniknione

Tomasz Hołota
Tomasz Hołota fot. ASInfo

– Parę wzmocnień jest nieuniknionych. Nasza gra wygląda troszkę szarpanie. Potrzebny jest jakiś impuls. Sztab szkoleniowy i zarząd klubu na pewno przeanalizują to głębiej i podejmą kroki ku wzmocnieniom. Będziemy działać! – zapowiada pomocnik Śląska Wrocław Tomasz Hołota, który w rozmowie z Goal.pl podsumowuje również rundę jesienną.

Czytaj dalej…

Na przerwę świąteczną rozjeżdżacie się z serią sześciu kolejnych spotkań bez zwycięstwa…

Tomasz Hołota (Śląsk Wrocław): – No niestety. Chcieliśmy godnie pożegnać się z kibicami w ostatnim meczu, ale nie udało się. Piłka nie chciała wpaść i nie chce wpadać do bramki rywali od kilku meczów. Znowu remis, znowu nie przesuwamy się do góry i nie gonimy pierwszej ósemki. Czeka nas ciężka zima, mamy chwilę odpoczynku i trzeba przeanalizować tę rundę. Może nie będę oryginalny, ale powiem, że trzeba wyciągnąć wnioski i po prostu zagrać lepiej.

Na mecze Śląska z tygodnia na tydzień przychodziło jesienią coraz mniej fanów. Co możecie zrobić, by to odmienić?

– Zacząć wygrywać. Na ostatnim meczu z Piastem kibiców jednak nie brakowało, było ich więcej niż poprzednio. Za to im chwała i podziękowania. Chcieliśmy się godnie z nimi pożegnać, ale nie udało się niestety wygrać.

Jesteś Ślązakiem, grałeś w GKS-ie Katowice, więc mecz z Piastem dla ciebie był spotkaniem szczególnym. Nie zdenerwowałeś się trochę na trenera, że przeciwko gliwiczanom wystawił cię na prawej obronie?

– Nie, staram się prezentować jak najlepiej tam, gdzie postawi mnie trener. Trener stwierdził, że tak będzie najlepiej dla drużyny, taka była potrzeba chwili. Dałem z siebie wszystko i myślę, że nie wyglądało to najgorzej. Mogło być oczywiście lepiej, bo spotkanie będziemy analizować przez pryzmat remisu 0:0.

Jakbyś podsumował jesień w wykonaniu Śląska Wrocław?

– Dobrze wystartowaliśmy w pucharach, ale w lidze nie szło nam od początku. Nie umieliśmy wygrać pierwszych meczów i gra się nie układała. W wykonaniu Śląska ta runda była na pewno dziwna. Nie tego oczekiwaliśmy, bo chcieliśmy zdobyć więcej punktów. Chcieliśmy być w czołówce, a jak nie w czołówce to przynajmniej w pierwszej ósemce. Trochę nam do niej brakuje, ale wiemy, ile meczów zostało nam wiosną. W tych meczach liczyć będą się tylko trzy punkty.

A runda z perspektywy Tomasza Hołoty, indywidualnie? Z początku nie mogłeś liczyć na regularną grę, ale później się rozkręciłeś i trafiłeś nawet do reprezentacji Polski!

– Z mojej perspektywy ten sezon był udany. Dostałem powołanie do reprezentacji, po kilku meczach wywalczyłem sobie miejsce w klubie. Grałem praktycznie we wszystkich meczach. Ale jako drużyna nie zaprezentowaliśmy się za dobrze. Musimy to poprawić i myślę, że chłopacy dadzą radę.

Chłopacy? Wybierasz się gdzieś?

– Nie, nie (śmiech). Tak tylko powiedziałem, ja oczywiście też. Na pewno damy radę. Będzie dobrze, bo jesteśmy dobrej myśli i jesteśmy dobrze nastawieni. Chwila odpoczynku, a później ciężko bierzemy się do roboty.

Pierwsza ósemka jest jak najbardziej w waszym zasięgu, ale co trzeba zmienić, by ta wasza gra również się zmieniła?

– Parę wzmocnień jest nieuniknionych. Nasza gra wygląda troszkę szarpanie. Potrzebny jest jakiś impuls. Sztab szkoleniowy i zarząd klubu na pewno przeanalizują to głębiej i podejmą kroki ku wzmocnieniom. Będziemy działać!

Pojawiły się głosy o tym, że pracę stracić może trener Stanislav Levy. Stoicie murem za szkoleniowcem?

– Oczywiście. Współpraca na linii zawodnicy-trener układa się nam bardzo dobrze. A jakie decyzje podejmie prezes? To już nie nasza sprawa.

Rozmawiał Przemysław Mamczak

Komentarze