Grad goli w Bełchatowie, przełamanie Rakowa!

Jarosław Jach
Jarosław Jach Pressfocus

Niesamowitych emocji dostarczyło spotkanie Pucharu Polski w Bełchatowie. Raków prowadził z Górnikiem już 2:0, ale zabrzanie zdołali doprowadzić do stanu 2:2. W końcowych fragmentach meczu decydujące ciosy zadali jednak gospodarze, który triumfowali ostatecznie 4:2. Dzięki temu podopieczni Marka Papszuna zagrają w ćwierćfinale tych rozgrywek.

Pierwsze środowe spotkanie w Pucharze Polski zakończyło się zaskakującym rezultatem, ponieważ Pogoń Szczecin przegrała na własnym stadionie z Piastem Gliwice (1:2). Niespodziankę w Bełchatowie chcieli sprawić natomiast zawodnicy Górnika, którzy mierzyli się z Rakowem. Oba zespoły w czterech meczach rundy wiosennej zdobyli ledwie punkt, ale mimo tego mieliśmy nadzieję na emocjonujące widowisko.

Zabójcza skuteczność

Gospodarze wyszli na to spotkanie bardzo zmobilizowani i już w trzeciej minucie objęli prowadzenie. Akcja bramkowa zaczęła się od Jarosława Jacha, który zastosował wysoki pressing i odebrał piłkę, a następnie podaniem uruchomił Iviego Lopeza. Hiszpan dośrodkował do Vladislavsa Gutkovskisa, który pewnym uderzeniem pokonał Dawida Kudłę.

Górnik nie zareagował dobrze na boiskowe wydarzenia. Grał bardzo nerwowo, co doprowadziło do tego, że w 13. minucie stracił kolejnego gola. Bramkarz gości po podaniu jednego z kolegów, niezgodnie z przepisami złapał piłkę w ręce i sędzia Łukasz Szczech odgwizdał rzut wolny pośredni. Igor Sapała zagrał do Lopeza, który z odległości pięciu metrów przymierzył świetnie pod porzeczkę.

W dalszej części meczu zabrzanie wciąż nie potrafili odnaleźć się w trudnej dla nich sytuacji. Górnik nawet jeżeli przeważał w posiadaniu piłki, miał problem ze skonstruowaniem dobrej okazji. Podopiecznym Marcina Brosza brakowało kreatywności i odpowiedniego zaangażowania. Do przerwy przygrywali 0:2, chociaż mogło być wyżej, ale Gutkovskis przegrał pojedynek z Kudlą.

Mecz zaczyna się od nowa

Po zmianie stron Górnik musiał zagrać ofensywniej i tak się stało. W 55. minucie zabrzanie odebrali piłkę Danielowi Szelągowskiemu, a z indywidualną akcją na lewej stronie boiska ruszył Jesus Jimenez. Hiszpan zachował zimną krew i pokonał bramkarza.

Raków znów mógł prowadzić różnicą dwóch goli, ale piłka po uderzeniu Kamila Piątkowskiego nie znalazła się w siatce. W 72. minucie otrzymaliśmy potwierdzenie, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Faulowany w polu karnym był Jimenez, co nie umknęło uwadze arbitra, który wskazał na wapno. Odpowiedzialność na siebie wziął sam poszkodowany. 27-latek zmylił bramkarza i strzelił drugiego gola w tym spotkaniu.

Emocje do samego końca

Raków po przerwie grał słabiej, niż w pierwszej połowie, ale potrafił zmobilizować się na decydujące momenty. W 87. minucie Łukasz Szczech podyktował drugą jedenastkę, tym razem dla gospodarzy. Do piłki podszedł Lopez, który uderzył świetnie w boczną siatkę i dał swojej drużynie prowadzenie 3:2. W drugiej minucie doliczonego czasu gry zawodnicy prowadzeni przez Marka Papszuna, rozstrzygnęli sprawę awansu. Petr Schwarz podał do Jarosława Jacha, który swoim golem zapewnił Rakowowi zasłużony triumf 4:2 oraz udział w najlepszej ósemce Pucharu Polski.

Komentarze