Martin Chudy
Martin Chudy Pressfocus

Górnik uratował honor na kilka sekund przed końcem

Rywalizacja Górnika Zabrze ze Stalą Mielec w ramach 17. kolejki PKO BP Ekstraklasy trzymała nas w napięciu od pierwszych minut. Mecz znakomicie ułożył się dla beniaminka, który objął prowadzenie już w 7. minucie. Jednak w drugiej połowie Zabrzanie zaczęli odrabiać straty i na kilka sekund przed końcem szczęśliwie przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść 2:1 (0:1).

Stal nie wykorzystała szansy

Starcie dla gości nie mogło ułożyć się lepiej. Po kilku minutach Kolev wpakował futbolówkę do bramki Górnika. Maciej Domański posłał znakomite dośrodkowanie z rzutu wolnego, które na ósmym metrze przejął Bułgar i płaskim strzałem zaskoczył bramkarza Górnika. Zabrzanie nie spodziewali się takiego obrotu spraw na swoim terenie, ale momentalnie przejęli kontrolę, spychając graczy beniaminka do głębokiej defensywy. Nie minęło półgodziny, a na tablicy wyników mogło być 2:0 dla Stali. Paluszek został ukarany żółtą kartką za faul w polu karnym i grunt pod gospodarzami się zatrząsł. Jednak Domański nie potrafił zamienić jedenastki na gola, co tylko dodało tlenu podopiecznym Brosza.

Górnik zasłużył na zwycięstwo

Po przerwie Górnik na murawie wyszedł w bojowym nastawieniu. Gospodarze za wszelką cenę próbowali szybko wyrównać rezultat meczu. Udało się im dopiero po godzinie rywalizacji. Przemysław Wiśniewski sprytnym uderzeniem głową wpisał się na listę strzelców. Od tej pory byliśmy świadkami ofensywnej gry z obu stron, jednak piłka nie mogła znaleźć się w siatce. Bramkarze byli najpewniejszym punktem swoich zespołów, przez co do ostaniach minut wynik nie ulegał zmianie. Kiedy sędzia miał już zerkać na zegarek, nieoczekiwanie gola na wagę trzech punktów zdobył Piotr Krawczyk. Kilka szybkich podań na szesnastce rywala kompletnie zgubiło obrońców Stali, którzy bezradnie przyglądali się, jak piłka wpada do ich bramki.

Komentarze