Emocje na Łazienkowskiej. Legia strącona z pierwszego miejsca

Legia Warszawa - Piast Gliwice
Legia Warszawa - Piast Gliwice fot. PressFocus

Piast Gliwice potwierdził, że wraca na właściwe tory. Tym razem podopieczni Waldemara Fornalika zatrzymali w wyjazdowym meczu świetnie spisującą się pod wodzą Czesława Michniewicza Legię Warszawa. Mistrzowie Polskie dwukrotnie wychodzili w tym meczu na prowadzenie, ale goście ze Śląska za każdym razem doprowadzali do wyrównania. Spotkanie 11. kolejki PKO Ekstraklasy zakończyło się remisem 2:2.

Czytaj dalej…

Legia Warszawa od czasu zatrudnienia Czesława Michniewicza na stanowisku trenera wygrała pięć z sześciu ligowych spotkań. Do niedzielnego meczu z Piastem Gliwice również przystępowała w roli faworyta. Goście chcieli jednak potwierdzić, że ich wysoka forma z ostatnich tygodni – siedem punktów w trzech meczach – nie jest dziełem przypadku.

Pierwszy kwadrans meczu należał do gospodarzy, którzy już w czwartej minucie stworzyli dogodną okazję do objęcia prowadzenia, ale Piasta przed stratą bramki uratowali Frantisek Plach i Jakub Czerwiński. W 13. minucie już tylko pierwszy z nich nie zawiódł. Bramkarz Piasta świetnie wybronił uderzenie Bartosza Kapustki z kilkunastu metrów i wydawało się, że Czerwiński w tej sytuacji zażegna niebezpieczeństwo. Nieporadność obrońcy Piasta wykorzystał jednak Kapustka, który jeszcze raz dopadł do piłki i tym razem strzałem z bliska nie dał szans bramkarzowi.

W kolejnych minutach Piast starał się uspokoić grę i poszukać sposobu na doprowadzenie do wyrównania. W 28. minucie groźnie na bramkę warszawskiego zespołu uderzał Jakub Świerczok, ale skuteczną interwencją popisał się Artur Boruc. Były reprezentant Polski skapitulował jednak kilka chwil później. Po dośrodkowaniu Gerarda Badii z rzutu rożnego, do piłki na piątym metrze doszedł Piotr Malarczyk i strzałem głową umieścił ją w siatce.

Legia przed przerwą ponownie mogła wyjść na prowadzenie, ale po raz kolejny w tym meczu na przeszkodzie stanął jej Plach. Tym razem golkiper gości z Gliwic świetnie odbił piłkę po strzale głową Tomasa Pekharta z ośmiu metrów. Na przerwę obie jedenastki schodziły przy wyniku 1:1.

W 57. minucie prowadzący to spotkanie sędzia podyktował rzut karny dla Legii za zagranie piłki ręką przez Czerwińskiego. Jedenastki nie zmarnował Pekhart, który mocnym uderzeniem nie dał szans Plachowi. Goście w żadnym wypadku nie zamierzali się jednak poddawać.

W 79. minucie po błędzie Filipa Mladenovicia piłka trafiła do ustawionego przed polem karnym Świerczoka, który potężnym uderzeniem doprowadził do wyrównania. W samej końcówce Legia mogła jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale dobrych okazji nie zdołali wykorzystać Luiquinhas i Mladenović.

Legia Warszawa, która przed tą kolejką zajmowała fotel lidera, teraz musi zadowolić się drugim miejscem. Na pierwszą lokatę wrócił Raków Częstochowa, który w niedzielę skromnie 1:0 pokonał Wartę Poznań. Drużyna Czesława Michniewicza ma obecnie jeden punkt straty.

Komentarze