Rok Elsner
Rok Elsner fot. ASInfo

Elsner: Śląsk odpowie przed FIFA

Rok Elsner w ostatnich sezonach był kluczowym graczem wrocławskiego Śląska. W połowie maja WKS zrezygnował jednak z jego usług, bez podawania wyraźnej przyczyny. O kulisach swojego odejścia, długach i nowym klubie Słoweniec opowiada w rozmowie z Goal.pl.

Czytaj dalej…

moja11.pl – wkrótce startuje Ekstraklasa! Zapraszamy do rejestracji.

Kiedy transfer do Arisu został dopięty na ostatni guzik?

Rok Elsner (Aris Saloniki): – W czwartek byłem w Salonikach na rozmowach z prezesem i ludźmi, którzy pracują dla mnie. Dogadaliśmy się i podpisaliśmy dwuletni kontrakt.

Miałeś jakieś inne oferty?

– Były oferty, w tym kilka z Polski. Oferowane warunki mi jednak nie odpowiadały. Bez sensu jednak teraz o tym mówić. Pojawiła się dobra oferta z dobrego klubu i fajnego miejsca do życia. Saloniki to bardzo ładne miasto, kibice żyją życiem klubu.

Pojawiały się też informacje, że Elsner może trafić do Partizana Belgrad.

– Nie miałem stamtąd konkretnej oferty, ale faktycznie, sporo się o tym mówiło. Mój ojciec grał kiedyś w Crvenej Zvezdzie, w derbach przeciwko Partizanowi. Ludzie o tym pamiętali i to był taki dodatkowy smaczek tych doniesień. Z Partizanem miałem kilka rozmów, ale zabrakło tego kroku, który w tym momencie zrobił Aris.

Miałeś kontrakt ze Śląskiem do końca czerwca, ale praktycznie już od maja przebywałeś na wakacjach.

– W poniedziałek wyjeżdżam do Grecji, obecnie jestem w Słowenii, prezes Arisu dał mi dwa dni na zebranie wszystkich swoich rzeczy. W połowie maja faktycznie wyjechałem na wczasy, co ciekawe… na Kretę. I wróciłem do domu. Nie było sensu, bym siedział we Wrocławiu.

Zrzekłeś się jakiś pieniędzy z tytułu wcześniejszych wakacji?

– Nie, nie. Śląsk wie dobrze, że zrobił dla mnie źle. Trener tak zdecydował, ale prezes nie chciał zrobić mi nic złego. Czekam, podobnie jak inni zawodnicy, na zaległości.

Trochę tych długów już się uzbierało…

– Wysłałem w tej sprawie dwa pisma do Śląska. Chciałem, żeby wszystko uregulowali do końca czerwca. Nie zrobili tego i jeśli za dwa-trzy dni nie otrzymam pieniędzy, zgłoszę się ze sprawą do FIFA. Nie ma sensu czekać na decyzje. Solorz, nie Solorz? Miasto, nie miasto? Mnie to w ogóle nie interesuje, bo długi trzeba spłacać. Ta sytuacja ciągnie się już półtora roku, a ja chcę tylko swoich pieniędzy, czyli tego, co gwarantował mi kontrakt.

Nie boisz się, że kłopoty finansowe mogą cię dopaść również w Grecji?

– Właśnie o to najbardziej się martwiłem. W Grecji jest jednak o tyle dobrze, że jeśli nie zapłacą przez dwa miesiące, możesz rozwiązać kontrakt na ich koszt. Nie powinno być jednak takich problemów. W Arisie jest nowy prezes, który wszystko zagwarantował.  Warunki nie są nie wiem jak super, ot, normalne warunki. Prezes wie, na co sobie może pozwolić i mówił mi, że nie będzie miał problemów z finansami.

Z Arisem o mistrzostwo kraju raczej nie powalczysz…

– Ostatni sezon nie był najlepszy, ale kiedy spojrzymy dalej… w ostatnich pięciu latach Aris grał m.in. z Atletico Madryt, Bayernem Monachium czy Manchesterem City, więc w Europie są bardzo znani. Grali tez np. z Jagiellonią Białystok.

Wracając jeszcze do tematu odejścia ze Śląska, sporo mówiło się o twojej kłótni ze Stanislavem Levym. Wcześniej nie chciałeś na ten temat rozmawiać.

– Niektórzy zawodnicy w Śląsku zrobili dużo “rzeczy”, ale nie dostali takiej kary jak ja. Z początku nie wiedziałem o co mu chodzi, a ja nie jestem też taki, żeby odpuszczać. Jak ktoś mi coś mówi – odpowiadam. Prezes widział jednak, że sprawa jest taka, a nie inna. Powiedział mi tylko, że tak zdecydował trener. Ja odpowiedziałem na to, że jeśli trener będzie decydował o wszystkim, co dzieje się w klubie, to będzie bardzo źle.

Wróćmy może do twojego ostatniego treningu w barwach Śląska…

– Po pierwszym finałowym meczu Pucharu Polski z Legią mieliśmy trening. Byłem w Warszawie, a ostatnie 25 minut “Kaz” grał z kontuzją. Rozgrzewałem się cały mecz, a nie wszedłem choćby na chwilę. Myślałem, że jestem do grania, ale trener zdecydował inaczej. Na kolejnym treningu nic nie powiedziałem, z nikim się nie kłóciłem. Odbyłem normalny trening, po którym poszedłem na odnowę biologiczną. Godzinę po treningu przyjechał trener Levy, a po mnie przyszedł trener Barylski. Powiedział, że czeski szkoleniowiec chce mnie widzieć u siebie. Udałem się do niego, a tam przebywał już cały sztab szkoleniowy. Levy powiedział: “Rok, usiądź” i oznajmił mi, że nie podoba mu się, jak się w ostatnim czasie zachowuję. Nie bardzo wiedziałem o co chodzi, bo nic nie marudziłem, nie krzyczałem ani się nie kłóciłem. Byłem zaskoczony i nie wiedziałem o co chodzi, choć uważałem, że zasługuję na więcej gry, niż daje mi trener. Odpowiedziałem, że zachowuję się tak, jak wobec mnie zachowuje się trener.

Dalej Levy uznał, że od tego dnia nie będę trenował z pierwszą drużyną, a z Młodą Ekstraklasą. Dodał przy tym, że decyzja będzie taką już “na zawsze”. Ja powiedziałem, że mam profesjonalny kontrakt, więc tak być nie może. Na następny dzień trenowałem z ME i Levy nie pozwolił mi zagrać w meczu. W piątek czy sobotę byłem na zajęciach i trener Becella czekał na decyzję odnośnie możliwości skorzystania ze mnie. Zapewnił mnie, że chce ze mnie skorzystać, ale musiałem jeszcze poczekać na telefon. Oczywiście decyzją Levyego otrzymałem SMS’a, że czeka mnie wolny dzień. Wtedy udałem się do prezesa. Powiedziałem, że nie wiem o co chodzi, że nie mogę grać nawet z Młodą Ekstraklasą, o czym prezes nawet nie wiedział. Postawiłem sprawę jasno: poprosiłem o dogadanie sprawy i zezwolenie na wyjazd do domu, bez żadnych konfliktów.

Dlaczego Levy tak się na ciebie uwziął?

– To jest pytanie do niego. Nie wiem o co mu chodziło. Słyszałem później, że źle wpływałem na atmosferę w szatni, ale jest to bujda, o co możesz zapytać innych piłkarzy. Nigdy z nikim nie pokłóciłem się w tej drużynie! Teraz czekam na swoje pieniądze, jeśli ich nie dostanę, wysyłam pismo do FIFA.

Jak duże są długi Śląska wobec Roka Elsnera?

– 10 lipca będą to dwie wypłaty i dużo premii: premia za mistrzostwo Polski, europejskie puchary i premie ligowe. Jeśli jednak Śląsk nie wypłaci mi pieniędzy, to istnieje taki przepis, że z każdym rokiem muszą zapłacić od 8 do 11 procent więcej. To lepsze warunki niż w banku (śmiech).

A Aris finansowo zaproponował dużo lepsze warunki niż te, które miałeś w Śląsku?

– Nie dużo, ale są lepsze.

W tych ostatnich miesiącach w szatni Śląska, w związku z problemami finansowymi, nie siadła nieco atmosfera?

– Oczywiście. Trudno jest, jak ktoś mówi ci, że pieniądze będą za miesiąc, a one nie pojawiają się na twoim koncie. Nie jest to super sytuacja. Pracujesz każdy dzień na to, by wypełniać swój kontrakt. Kiedy wypłaty nie są normalnie regulowane, sytuacja jest nie do pozazdroszczenia.

Jakie zatem masz plany na kolejne miesiące? Uczysz się następnego (Elsner zna aż 7 języków – red.) języka?

– Chcę jak najlepiej wypełnić kontrakt z Arisem. A jeśli chodzi o język – słyszałem już, że grecki jest całkiem prosty (śmiech).

Rozmawiał Przemysław Mamczak

Komentarze