Trener Jagiellonii widzi grę zespołu przez różowe okulary

Bogdan Zając
Bogdan Zając fot. PressFocus

Jagiellonia Białystok przegrała z Pogonią Szczecin 0:1 w spotkaniu w ramach 21. kolejki PKO Ekstraklasy. Obie ekipy kończyły zawody w zdekompletowanym zestawieniu. Gospodarze kończyli spotkanie w dziewiątkę, a Portowcy w dziesiątkę. Tymczasem nieszablonową wypowiedź wyraził po zakończeniu zawodów szkoleniowiec Dumy Podlasia.

Trener nie poda się do dymisji

Jagiellonia Białystok legitymuje się aktualnie dorobkiem 25 punktów na koncie. Do trzeciego Rakowa Częstochowa zespół Bogdana Zająca traci 10 oczek. Tymczasem nad ostatnią Stalą Mielec białostoczanie mają dziewięć punktów przewagi.

– Dzisiaj były pozytywy. Widać było zespół, który wyszedł na boisko, żeby bić się i walczyć o punkty. Był to bardzo stykowy mecz. Przeciwnik był bardzo skuteczny, zdobył bramkę po jednej z nielicznych sytuacji. My również mieliśmy swoje sytuacje. Świetną, stuprocentową okazję miał Martin Pospisil. Szkoda rzutu wolnego. Była to korzystna pozycja do dobrego uderzenia, podczas treningów Jakov często wykorzystuje takie rzuty wolne – mówił trener Jagi na pomeczowej konferencji prasowej.

– W pewnych fragmentach brakuje jakości. Zawodnicy ciężko pracują, żeby tę jakość polepszać. Wierzę, że z każdym dniem i tygodniem będzie to szło do przodu. Pogoń wygrała dzięki swojej szansie po bardzo stykowym meczu. Byli bardzo skuteczni, wykorzystali naszą niefrasobliwość, moment zawahania – przekonywał Zając.

Pasada trenera zagrożona?

Według wielu głosów gra Jagiellonii jest uzależniona od Jesusa Imaza. Szkoleniowiec Żółto-czerwonych zabrał głos w tej sprawie.

– Mieliśmy wypracowany określony sposób gry, który dawał zespołowi sporo bramek. W pewnym momencie byliśmy jednym z najlepszych zespołów, jeżeli chodzi o strzelanie goli. Później wszystko się załamało. Dzisiaj niestety nie mamy tak jakościowych zmienników, żeby zastąpić podstawowych graczy jeden do jednego. Mamy sporo młodzieży, której jednak jeszcze wiele brakuje. Ci chłopcy próbują, walczą, dostają szansę, ale dajmy im czas i szanse. Szukajmy pozytywów – podsumował opiekun Dumy Podlasia.

Mnóstw emocji wywołała natomiast wypowiedź trenera Zając tuż po zakończeniu spotkania przed kamerą Canal+ Sport. – W końcu było kolorowo. I o to mi chodzi, żeby było kolorowo. Dzisiaj pokazaliśmy, że będziemy się jeszcze bić. Wszystko przed nami. Idziemy do przodu – mówił trener białostoczan. Słychać głosy, że posada trenera Dumy Podlasia wisi na włosku po ostatniej serii słabszych występów. W następnej kolejce Jagiellonia zmierzy się na wyjeździe z Lechem Poznań.

Komentarze